Perspektywa Sylvie
Promienie słońca tańczyły na mojej twarzy, zmuszając mnie do mrużenia oczu przez sen, aż w końcu je otworzyłam. Ku mojemu zaskoczeniu, przywitał mnie szeroko rozbudzony Valerion, który przyglądał mi się uważnie z uśmiechem na ustach.
— Dzień dobry, moja piękna towarzyszko — przywitał się, szczerząc się do mnie tak bardzo, że moje policzki zaczęły przypominać uderzająco dojrzałe
















