POV Sylvie
Nie marnowaliśmy więcej czasu w parku i pojechaliśmy z powrotem do centrum. Był już wieczór, kiedy dotarliśmy na miejsce. Zaczynałam się obawiać, że Kyra mogła już wyjść, ale jej sanktuarium było wciąż otwarte.
Siedziała w recepcji, popijając herbatę, jakby na kogoś czekała. – Kyra – zawołałam, gdy nie podniosła wzroku po naszym wejściu.
Westchnęła i wzniosła ręce ku niebu, jakb
















