Perspektywa Sylvie
Powoli otworzyłam oczy i napotkałam przepiękne, zielono-piwne spojrzenie, które zdawało się przenikać moją duszę. Chwilę zajęło mi przypomnienie sobie tego, co zaszło między mną a właścicielem tych oczu we wczesnych godzinach porannych. W ułamku sekundy spłonęłam rumieńcem z zawstydzenia.
„Teraz się przede mną chowasz? Wydaje mi się, że kilka godzin temu byłaś bardzo odważ
















