Z perspektywy Sylvie
Rany, ale to niesamowite – pomyślałam, z zadziwieniem spoglądając na swoje dłonie. Wcale nie chciałam skrzywdzić Valeriona, po prostu podszedł do mnie, gdy byłam kompletnie oderwana od rzeczywistości.
Wyglądał na naprawdę zranionego, a moje spostrzeżenia potwierdziły się, gdy spróbował się poruszyć i skrzywił się z bólu. Chciałam tylko, żeby nic mu nie było. Nie myślałam
















