PRESTON.
Wszedłem do siedziby watahy ze zgarbionymi ramionami i nawet zapach gorących naleśników i kiełbasek unoszący się w powietrzu nie wystarczył, by mnie rozweselić.
Skierowałem się prosto do kuchni, wiedząc, że wszyscy na pewno zeszli się na śniadanie. I miałem rację. Byli tu wszyscy, dosłownie wszyscy.
Alfa i Gamma byli tutaj razem ze swoimi kobietami, co sprawiło, że moje serce zapłonęło
















