DECLAN.
Otrzymywaliśmy raporty o atakach samotników na terytoria w pobliżu naszej watahy, a wczoraj wieczorem wysłałem własnych ludzi, by pomogli watasze oddalonej o dwie godziny drogi od naszej. Przybyli w samą porę i choć wielu zostało rannych w ataku, obyło się bez ofiar śmiertelnych.
Czułem, że następny atak nastąpi na moim terytorium lub u Rowana. Wiedziałem, że powinienem się z nim skontak
















