LYRA.
Gdy tylko samochód Rowana odjechał dziś rano spod domu watahy, pospieszyłam się i wciągnęłam na siebie obcisłe dżinsy i dopasowaną, ale wygodną koszulkę, po czym wsunęłam stopy w trampki. Musiałam zachowywać się naturalnie, choć wiedziałam, że niemożliwe będzie ukrycie mojego zapachu, skoro żyłam z wilkami wysokiej rangi.
Ale musiałam wyjść i spotkać się z babcią. Musiałyśmy ułożyć plan, b
















