AUBREY.
W momencie, gdy wysiadłam z samochodu Rowana, uderzył mnie jego zapach.
Był silniejszy niż wtedy, gdy poczułam go po raz pierwszy. Pachniał drewnem cedrowym i miętą. To było upajające i mimo woni krwi zmieszanej z obrzydliwym odorem renegatów, poczułam narastające podniecenie.
Lustrowałam okolicę wzrokiem, zachowując czujność, aż w końcu go dostrzegłam. Był w swojej wilczej postaci. Nic dz
















