Zdobyta przez Alfę: Druga szansa

Zdobyta przez Alfę: Druga szansa

Autor: Sonia Pavlichenko

Rozdział 2
Autor: Sonia Pavlichenko
15 cze 2026
LYRA. Obudziłam się późno i to była całkowita wina Declana. Nie pozwalał mi zasnąć przez pół nocy. Zachichotałam, idąc szybkim krokiem przez korytarz akademika. To nie była wina Declana, tylko moja. Nie mogłam przestać o nim myśleć, zwłaszcza po tym, jak rozmawialiśmy wczoraj wieczorem. Zanim mój umysł się zmęczył, był już świt. W rezultacie spałam tylko kilka godzin, ale nie narzekałam. Nie co noc zdarzało mi się słyszeć jego głos. W zasadzie dopiero zeszłej nocy udało mi się z nim porozmawiać, więc pozwólcie mi cieszyć się tą chwilą, póki trwa. Bo nie będzie trwała długo. – Lyra! – Usłyszałam głos wołający za mną. Odwróciłam się i zobaczyłam nadchodzącą Celine z szerokim uśmiechem na twarzy, mrugającą do mnie zalotnie. Celine pracowała jako recepcjonistka w moim akademiku, a ponieważ nie dogadywałam się zbyt dobrze z rówieśnikami-ludźmi, starałam się nawiązywać przyjaźnie z ludźmi starszymi ode mnie. Celine była jedną z nich. – Dzień dobry, Celine! Bardzo chętnie bym z tobą porozmawiała, ale jestem spóźniona. – Przestępowałam z nogi na nogę, gotowa do ucieczki, ale ona nie dawała mi odejść. – Wiem o tym! Bo czekam tu na ciebie, aż będziesz przechodzić, od trzydziestu minut. – Dlaczego? Czy zrobiłam coś nie tak? – Moje myśli pobiegły do dziewczyny z wczorajszego wieczoru; czy powiedziała kierowniczce akademika, że za długo rozmawiałam przez telefon? – Ty i ten twój pesymizm. Oczywiście, że nic się nie stało! Ale przyszedł twój amant! – Wskazała na małą poczekalnię po drugiej stronie holu recepcji, poruszając brwiami tak, że nie mogłam powstrzymać się od przewrócenia oczami. Był tylko jeden „amant”, który tak ekscytował Celine. Rowan. Westchnęłam głęboko i spojrzałam na nią. – Spóźnię się na pierwsze zajęcia. Czy mogłabyś napisać mi usprawiedliwienie? Cokolwiek, żeby uratować mi tyłek. Chcę za tydzień skończyć tę szkołę. Proszę. – Wszystko dla ciebie, kochana! A teraz ruszaj! I nie każ czekać temu przystojniakowi! Bo jeszcze jego wzrok zbłądzi i spocznie na mnie! – Zachichotała i wróciła do biurka, a ja wypuściłam kolejne westchnienie, po czym ruszyłam tam, gdzie był Rowan, mocno ściskając torbę. Jakże bym chciała, żeby wzrok Rowana błądził gdziekolwiek indziej, byle nie po mnie. Rowan otworzył drzwi, zanim zdążyłam dać znać o swojej obecności. Musiał obserwować mnie przez szklaną ścianę. Rowan potrafił sprawić, że każda dziewczyna oglądała się za nim, gdy po prostu stał, i zastanawiałam się, dlaczego marnuje czas na mnie. Był przystojny, miał długie, piaskowe włosy, idealnie wyrzeźbiony nos i szczękę oraz ciało, którego dotknięcia pragnęłaby każda. Każda poza mną. Coś musiało być ze mną nie tak. – Cześć! – Uśmiechnęłam się słabo i usiadłam na pojedynczym fotelu w pokoju. – Co tu robisz? – Pomyślałem, że odwiedzę moją Lunę. – Rowan, proszę cię. – To się musi stać, Lyra. Dlaczego próbujesz tego unikać? – Nie wcześniej niż skończę 18 lat. Więc proszę, nie wywieraj na mnie presji. Przynajmniej pozwól mi mieć wybór, dopóki jeszcze mogę. – Dobrze. A co do twojego Balu Absolwentów... – Declan idzie ze mną. – Dlaczego? – Nie umknęło mojej uwadze, że na jego twarzy pojawił się grymas. – Jest moim opiekunem – odpowiedziałam nonszalancko, choć serce biło mi szybciej. – Nie sądzę, żeby twoi koledzy z klasy przyprowadzali na bal ojców czy wujków. – Nie rozumiem, dlaczego muszę ci się z tego tłumaczyć. – Jestem twoim przyszłym Alfą, Lyra. – Sam to powiedziałeś. Przyszłym Alfą. Jeszcze nie teraz. Wciąż mam prawo decydować o sobie. Więc proszę... – Westchnęłam kolejny raz. – Muszę już iść. Spóźnię się na lekcje. – Nie pozwól, żeby Declan cię dotykał, Lyra. Przysięgam, jeśli on choćby palcem... – Zamknij się, Rowan! Declan taki nie jest. A poza tym, on nigdy o mnie tak nie myślał. Jestem dla niego po prostu jak siostra, albo co gorsza – ciężar. – A ty, Lyra? Kim on jest dla ciebie? – Zaciskał zęby. Znał odpowiedź i zastanawiałam się, dlaczego ciągle zadaje to samo pytanie. – Myślę, że odpowiedź nie ma żadnego znaczenia. To nigdy niczego nie zmieni. Idę już na lekcje. – Wstałam, ściskając torbę i skierowałam się do drzwi. – Do zobaczenia zatem na rozdaniu dyplomów. – Nie! Nie przyjdziesz na moje rozdanie dyplomów! – Odwróciłam się gwałtownie, piorunując go wzrokiem. – A to dlaczego? – Zmarszczył brwi, zaciskając usta w wąską linię. – Bo tak mówię. – A skąd, do cholery, mam wiedzieć, co się z tobą stanie po szkole? Jak mam się z tobą skontaktować? Poza tym mówiłem ci, że możesz wrócić ze mną do domu. – Mam watahę, Rowan. Wrócę do domu do tej watahy. A poza tym nie sądzę, żeby Declan zabronił ci przyjeżdżać czy dzwonić do swojej watahy. Możesz mnie tam odwiedzać! – Lyra... Proszę, nie utrudniaj mi tego. – A ja? Myślisz, że to dla mnie łatwe? Nie zostawiasz mi wyboru! – warknęłam na niego, po czym wyszłam z pokoju gościnnego. Przez te wszystkie lata starałam się ze wszystkich sił być miła i pełna szacunku wobec Rowana, ale im bliżej moich osiemnastych urodzin, tym trudniej było mi panować nad wybuchami gniewu. Z Rowanem nie było nic nie tak. Przez lata nie okazywał mi niczego poza zrozumieniem i szacunkiem. Zgadzał się na granice, które wyznaczyłam, nawet jeśli mu to nie odpowiadało. I starałam się tego trzymać, bo to była jedyna rzecz, jaka mi pozostała – decydowanie o sobie, dopóki nie skończę 18 lat. Potem nie będę już sobą. Będę należeć do kogoś, z kim nigdy nie chciałam być. Moja rodzina należała kiedyś do Watahy Argent Lune pod przywództwem Alfy Malakaia, ojca Rowana. Mój ojciec był zwykłym wojownikiem, a jego partnerką była moja matka, Omega watahy. Po śmierci matki ojciec zrobił wszystko, co mógł, by przenieść się do innej watahy. Wybrał watahę Declana. Ojciec Declana, Alfa Gareth, był wówczas Alfą Watahy Cobalt Glades. Mój ojciec i Alfa Gareth zostali dozgonnymi przyjaciółmi, więc nie dziwiło mnie, gdy postanowił przenieść się do jego watahy. Ale dopiero w momencie, gdy mieliśmy opuścić watahę Rowana, wyszedł na jaw prawdziwy powód, dla którego ojciec chciał nas stamtąd zabrać. *************** RETROSPEKCJA Lyra – 14 lat LYRA. – Pospiesz się, kochanie. Ludzie Alfy Garetha czekają już przy granicy. Będziesz mogła widywać się z Delilah codziennie. – Głos mojego ojca był radosny, co i mnie sprawiło radość. Nie był sobą, odkąd mama zmarła. W pełni go rozumiałam. Ja też byłam bez niej zagubiona i po prostu próbowaliśmy jakoś żyć i przetrwać. Uśmiechnęłam się, podnosząc wszystkie torby, które miałam nieść, i rozejrzałam się po salonie, w którym dorastałam. Będzie mi brakowało wszystkiego w tym miejscu, zwłaszcza że było to jedyne miejsce, w którym miałam wspomnienia o mamie, a teraz miałam je całkowicie opuścić. Ale cieszyłam się z przeprowadzki. Nigdy tak naprawdę nie czułam, że należę do tej watahy. Nigdy nie miałam tu przyjaciół. Dziewczyny w moim wieku ignorowały mnie przez cały czas, albo co gorsza, obrażały mnie, gdy nikogo nie było w pobliżu. Działo się tak tylko dlatego, że Rowan, syn Alfy, otwarcie mówił o swoich uczuciach do mnie, co rozwścieczało inne dziewczyny, które się w nim kochały. Nie żeby mnie to obchodziło. Nigdy nie lubiłam Rowana w ten sposób. Moje oczy były zwrócone tylko na jednego chłopca – następcę Alfy Watahy Cobalt Glades, Declana. I to był powód, dla którego cieszyłam się, że stąd wyjeżdżam i przenoszę się do jego watahy. – Widzę, że jesteś gotowy do drogi. – Huczny głos wyrwał mnie z myśli; odwróciłam głowę w stronę drzwi. Zobaczyłam, jak mój ojciec zamiera w bezruchu, po czym pochyla głowę z szacunkiem dla mężczyzny w drzwiach. – Alfo. – Głos mojego ojca drżał, co mnie zbiło z tropu. Dlaczego bał się Alfy? Mi zawsze wydawał się miłym człowiekiem. Alfa Malakai skinął głową ojcu na powitanie, po czym jego wzrok spoczął na mnie. Uśmiechnęłam się do niego i skłoniłam, co odwzajemnił ciepłym uśmiechem. – Chcę z tobą zamienić słowo. – Uwaga Alfy znów skupiła się na moim ojcu, a tata tylko skinął głową, po czym odwrócił się i kazał mi iść do pokoju. Bez słowa poszłam do swojego pokoju i przymknęłam drzwi, ale nie na tyle, by nie słyszeć ich rozmowy. Chciałam wiedzieć, dlaczego ojciec brzmiał na tak przerażonego Alfą. – Wiesz, że opuszczenie mojej watahy nie oznacza, że możesz cofnąć to, co ma się stać. – Alfo, proszę. Zrobię wszystko, niech pan tylko puści to w niepamięć. Byłem pijany. Nie wiedziałem, co robię. – Co się stało, to się nie odstanie. Kiedy ona skończy 18 lat, chcę ją z powrotem na moim terytorium. I dopilnuj, by była nietknięta. – Alfo, proszę. Możemy zniszczyć krwawy pakt innym krwawym paktem. Oddam swoje życie w zamian za Lyrę. – Możesz odejść. Twoja służba nie jest tu już potrzebna. – Głos Alfy był zimny; odwrócił się i wyszedł bez słowa. Mój ojciec wciąż stał jak wryty, a ja, choć starałam się zrozumieć ich rozmowę, nadal byłam zagubiona. Czy oni rozmawiali o mnie? Co się stanie, gdy skończę 18 lat? – Papa... – zawołałam ojca, a mój głos łamał się, gdy łzy zaczęły spływać mi z oczu. Mój ojciec płakał, a to łamało mi serce. – Przepraszam, zawiodłem cię. Przepraszam – mruczał tata pod nosem, ściskając dłoń na piersi i opadając na kolana. – Nie rozumiem, papa. Czy ty mnie sprzedałeś Alfie? Mój ojciec potrząsnął głową, a ja odetchnęłam z ulgą, tylko po to, by za chwilę zostać zdruzgotana jeszcze bardziej. – Zawarłem krwawy pakt, Lyra. Przeznaczyłem cię Rowanowi jako jego Wybraną Partnerkę, gdy tylko skończysz osiemnaście lat. Moje całe ciało zadrżało, gdy dotarł do mnie sens jego słów. Nie! Nie! Nie Rowan! Proszę! – Przepraszam. Byłem zbyt pijany. Nie wiedziałem, co zrobiłem. Przepraszam... Nie słyszałam reszty jego słów, gdy moje ciało uderzyło o ziemię i wkrótce potem pochłonęła mnie ciemność. KONIEC RETROSPEKCJI ***************

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 2 – Zdobyta przez Alfę: Druga szansa | Czytaj powieści online na beletrystyka