LYRA.
– Szybciej! – Głos Declana rozległ się w powietrzu, a ja wywróciłam oczami, po czym przyspieszyłam tempa.
Biegłam bez przerwy po lesie już od ponad piętnastu minut, a Declan siedział wysoko na gałęzi drzewa, obserwując, jak pokonuję wyznaczoną przez niego trasę.
Byliśmy w lesie na terytorium Watahy Obsydianowego Cienia od porze lunchu, a w moim brzuchu burczało już z głodu. Od tamtej pory mi
















