ALFA ROWAN.
Po porannym biegu poszedłem prosto do biura. Wypuściłem swojego wilka, tak jak miałem w zwyczaju, a na co nie miałem czasu, odkąd Lyra wróciła.
Zeszłej nocy udało mi się smacznie zasnąć. Od bardzo dawna nie miałem tak dobrego snu.
Po moim spotkaniu z Lyrą poczułem, jakby kamień spadł mi z serca.
W końcu zdołałem potwierdzić, że nie czuję już do niej nic silnego. Wciąż ją kochałem i
















