LYRA.
Pospieszałam Maeve i Kirę, ponieważ chciałam dotrzeć na bal punktualnie, ale one wciąż nie skończyły swoich przygotowań.
W rezultacie przybyłyśmy spóźnione. Impreza już się rozpoczęła, a większość z naszego rocznika zdążyła już zająć się jedzeniem i tańcem.
Moje oczy błądziły po wielkiej sali balowej, szukając tylko jednej osoby. Mojego Alfy.
Wiedziałam, że mogłabym z łatwością połączyć się z nim telepatycznie, gdyby tu był, ale jakaś część mnie chciała sprawdzić, czy dotrzymał obietnicy i nie zwracał uwagi na nikogo poza mną.
A potem go zobaczyłam. Samotny, nie zważając na tłum wokół siebie, patrzył już na mnie tak, jakbym była jedyną osobą w tym pomieszczeniu.
Na jego widok serce podeszło mi do gardła, a bielizna, zdaje się, też opadła z wrażenia. Declan miał na sobie jasnoniebieską koszulę pod garniturem. Prawie idealnie pasowała do koloru mojej sukni i w żaden sposób nie ukrywała potężnej szerokości jego klatki piersiowej. Wyglądał perfekcyjnie! Jego włosy były idealnie zaczesane do góry, a twarz gładko ogolona, przez co wydawał się znacznie młodszy.
Moim uszom nie umknęły pomruki i szepty niektórych moich rówieśniczek na jego temat. Oczywiście, był najprzystojniejszym mężczyzną na sali, a ja nie mogłam się doczekać, by znaleźć się w jego ramionach.
Ostrożnie, ale z ekscytacją, ruszyłam przez salę balową. Moje serce trzepotało na sam widok tego, jak na mnie patrzył. Nie spuścił ze mnie wzroku ani na moment, dopóki do niego nie dotarłam.
Odstawił swojego drinka na stół za sobą i wsunął jedną dłoń do kieszeni spodni, podczas gdy druga powędrowała do mojego policzka, a jego knykcie delikatnie musnęły moją skórę.
– Cześć! – powiedziałam, odruchowo zamykając oczy, podczas gdy mój oddech uwiązł w gardle przez to, jak pieścił mój policzek swoimi knykciami.
– Wyglądałaś pięknie. – Wypowiedział te słowa ochrypłym głosem, po czym zabrał dłoń z mojej twarzy.
Szybko otworzyłam oczy, po czym posłałam mu szeroki uśmiech. – Ty również.
Nie potrafiłam powstrzymać głośnego bicia mojego serca. Wpatrywał się we mnie, jakby widział mnie po raz pierwszy w życiu.
I choć bardzo chciałam po prostu tu stać i patrzeć na niego, mój żołądek zdradził mnie, głośno burcząc. Przygryzłam dolną wargę, czując, jak moje policzki płoną z zawstydzenia.
Declan zaśmiał się cicho, położył dłoń na moich plecach i poprowadził mnie w stronę stołu z bufetem.
*****
Po tym, jak zjedliśmy kolację, rozmawialiśmy przez chwilę, zanim pozwolił mi pójść z Maeve i Kirą zatańczyć z kilkoma naszymi znajomymi z klasy. Bawiłam się dobrze tylko dlatego, że wiedziałam, iż oczy Declana były we mnie wpatrzone przez cały czas.
Przełknęłam resztę drinka ze szklanki, po czym odstawiłam ją z powrotem na stół. Niektórzy z naszego rocznika przemycili alkohol, i to właśnie jego piłam.
W porównaniu do nich miałam wyższą tolerancję na alkohol, ale to nie oznaczało, że w ogóle nie mogłam się upić. Wciąż nie miałam swojego wilka, więc upicie się wciąż wchodziło w grę. Ale nie martwiłam się tym. Declan tu był i wiedziałam, że nigdy nie pozwoliłby, aby stało mi się coś złego, więc mogłam po prostu cieszyć się tym wieczorem.
Kolega z klasy przeszedł obok i podał mi kolejnego drinka, którego z chęcią przyjęłam.
'Nudzisz się? Mogę tam wrócić.' – połączyłam się z nim telepatycznie. Przez całą noc krążyłam między nim a moimi przyjaciółkami i nie usłyszałam od niego ani słowa skargi. Chciał, żebym się dobrze bawiła, ponieważ twierdził, że po tym wszystkim mogę już ich nie zobaczyć.
'Wszystko w porządku. Z przyjemnością patrzę na ciebie, gdy tańczysz. Po prostu nie podoba mi się, gdy jakiś samiec próbuje się o ciebie ocierać.'
Zaśmiałam się cicho, zanim odpowiedziałam, upewniając się, że mój wzrok jest wbity w podłogę, aby nikt nie zobaczył błysków w moich oczach, podczas gdy mój umysł łączył się z jego: 'Ale ja im nie pozwalam. Dobrze mi idzie trzymanie ich na dystans.'
'Wiem. Tylko mówię. Nie powiedziałem, że dotrzymujesz im towarzystwa.'
'Czyżbym wyczuwała zazdrość?' – przedrzeźniałam jego wcześniejszy ton.
Usłyszałam jego śmiech w mojej głowie, ale potem nie powiedział już nic więcej. Zapadła cisza.
Podniosłam głowę i szybko spojrzałam w jego stronę, a moje nozdrza zaczęły się rozszerzać.
Wzięłam solidny łyk mojego drinka, wypijając wszystko, nie spuszczając wzroku z miejsca, w którym przebywał.
Pani Stella stała przed stołem, przy którym siedział, zasłaniając mi widok na niego. Gestykulowała dłońmi i wyginała ciało, śmiejąc się.
Kurewsko mnie irytowała.
Wzięłam kolejnego drinka. Odliczałam w głowie i jeśli wkrótce nie odejdzie, wpadnę tam i zionę w nią ogniem.
Ale wtedy odsunęła się i poszła do stołu z napojami, dokładnie w momencie, gdy miałam tam ruszyć.
Zobaczyłam, że Declan patrzy na mnie z poważnym wyrazem twarzy.
'Nic nie zrobiłem.' – Powiedział to w mojej głowie, ale ja wcale się nie uspokajałam, nawet jeśli próbowałam miarowo oddychać.
Zignorowałam jego mentalną więź, gdy moja dłoń chwyciła kolejny kieliszek z alkoholem, a moje stopy skierowały się w jego stronę.
Zobaczyłam, jak wstaje z krzesła, czekając na mnie.
¨¨¨¨¨¨¨¨¨¨¨¨¨¨¨¨¨¨¨¨
DECLAN.
'Nic nie zrobiłem.' – powiedziałem Lyrze przez nasze telepatyczne łącze.
Czułem się, kurwa, winny, kiedy ją zobaczyłem, ale przecież nic nie zrobiłem. Stella podeszła i zapytała, czy się nudzę i czy potrzebuję towarzystwa. Powiedziałem jej, że Lyra zaraz wraca i chciałem spędzić czas tylko z nią.
Powinienem był jej powiedzieć, że Lyra nie jest moją siostrą, ale ona natychmiast stwierdziła, że przyniesie nam drinki i zostanie ze mną, dopóki Lyra nie wróci, po czym odeszła, nie czekając na moją odpowiedź.
A teraz Lyra szła w moją stronę ze zirytowanym wyrazem twarzy.
Wypuściła z siebie zniecierpliwione westchnienie, zatrzymując się przede mną.
Moja brew powędrowała wysoko do góry, gdy zapach alkoholu dotarł do moich nozdrzy. Czy ona piła?
Spojrzałem na szklankę w jej dłoni, po czym zapytałem: – Myślałem, że nie serwują tu alkoholu?
Tylko wzruszyła ramionami, a na jej twarzy odmalowało się poczucie winy. – Moi znajomi z roku trochę przemycili. Chcesz jednego? Mogę ci przynieść.
Pokręciłem głową, zaciskając usta w wąską linię. – Nie masz jeszcze wilka. Niedługo będziesz pijana.
Przewróciła na mnie oczami i zaczęła chichotać. – Wiem. Za bardzo się martwisz. To ja powinnam się martwić, bo mogę skończyć sama, bez osoby towarzyszącej, jeśli pani Stella mi cię ukradnie! – Jej ostatnie zdanie było już przesiąknięte jadem.
– Myślę, że jesteś pijana. – Zaśmiałem się, krzyżując jedno ramię na klatce piersiowej, podczas gdy drugą dłonią chwyciłem się za podbródek, nie spuszczając z niej wzroku.
– A ja myślę, że z nią flirtujesz.
– Wcale nie. Podeszła tu i zapytała, czy czegoś potrzebuję.
– I co ci zaoferowała? Swoją cipkę? Może pomyślała, że potrzebujesz jej na dzisiejszą noc.
Moje oczy rozszerzyły się na jej słowa. – Lyro...
Kurwa! Mówiła o cipce innej samicy, ale wszystkie moje myśli powędrowały prosto do niej. Jeśli pragnąłem dziś w nocy cipki, to z całą pewnością nie należała ona do żadnej innej samicy.
– Może powinnam ustawić ją do pionu – powiedziała, poruszając sugestywnie brwiami.
– A jak zamierzasz to zrobić? – zapytałem, próbując powstrzymać uśmiech, który cisnął mi się na usta. Zdecydowanie była już pijana.
Jej wyraz twarzy pociemniał, po czym uśmiechnęła się szeroko. – Powiem jej, że nie jesteś moim bratem.
– Okej. I co z tego? Nie sądzę, żeby to cokolwiek zmieniło. Co z tego, że nie jestem twoim bratem?
Wypuściła głośno powietrze, a jej czoło się zmarszczyło. – Powiem jej, że jesteś moim chłopakiem i że ma się od ciebie, kurwa, trzymać z daleka, zanim podetnę jej gardło! – Wyrzuciła to z siebie tak szybko, po czym odwróciła się na pięcie i już miała ruszyć tam, gdzie była Stella, ale zdążyłem złapać ją za nadgarstek i pociągnąć z powrotem.
– Hej! Nie możesz jej tego powiedzieć – odezwałem się ściszonym głosem.
Ból przemknął przez jej oczy na moje słowa. Przełknęła ślinę, zanim otworzyła usta, by przemówić. – Dlaczego nie mogę jej powiedzieć, że jesteś moim chłopakiem? Bo to niemożliwe, żebyś coś do mnie czuł?
Co to, kurwa, miało być? Nie miała absolutnie zielonego pojęcia, jak bardzo mi się podobała.
– Nie. Nie o to chodzi. Mam na myśli to, że nie możesz tak po prostu pójść i powiedzieć swojej nauczycielce, że podetniesz jej gardło.
– Och! – Jej usta ułożyły się w literę „o”, a jej niewinna twarz wyglądała tak seksownie, że poczułem, jak coś drgnęło w moich spodniach.
Kątem oka dostrzegłem ruch w oddali, a potem zobaczyłem Stellę, która zmierzała w naszą stronę.
– Stella tu idzie. Powiedz, co masz ochotę powiedzieć, ale jej nie groź, okej? – powiedziałem do niej miękkim głosem, przeciągając kciukiem po kąciku jej ust.
Jej oczy się rozszerzyły, a potem zaczęły błyszczeć figlarnie i zanim zdążyłem zgadnąć, co działo się w jej głowie, ujęła moje policzki w dłonie i przyciągnęła moją twarz do swojej, miażdżąc moje usta swoimi w pocałunku.
















