Gemma
Choć krzyknęłam za Julianem — to znaczy, za panem Kincaidem — żeby się zatrzymał, i tak jestem w szoku, kiedy to robi. Odwraca swoje potężne ciało, unosząc jedną wyrazistą brew, jakby nie spodziewał się, że za nim pójdę. „Tak, panno Davis?”
Potykam się na obcasach. Moja duma cierpi i nie podoba mi się to, jak rozbawiony wydaje się pan Kincaid, gdy tak mnie taksuje wzrokiem, widząc, jak sapię
















