Colton wpatrywał się w nieodgadnioną twarz Eleny, a jego oczy wypełniały się szklistymi łzami. Desperacka tęsknota, która skłoniła go do wybiegnięcia z sali szpitalnej, przerodziła się w gorzki, palący gniew. Żywił do niej urazę. Nienawidził tego, że zostawiła go samego na całą noc, zignorowała jego bolesny uraz kolana i odmówiła ugotowania dokładnie takiej zupy kukurydzianej, jakiej chciał.
– I t
















