Pojedyncze „I co z tego?” Eleny zawisło w powietrzu, odbierając Declanowi mowę. Linia telefoniczna pogrążyła się w długiej, ciężkiej ciszy. Zwyczajnie nie potrafił przetworzyć jej obojętności. Kiedy wreszcie zdołał ponownie przemówić, jego głęboki głos niósł ze sobą jedynie wyczerpanie i palącą urazę. – Naprawdę musisz być tak zimna? – zapytał, a irytacja przebijała się przez głośnik. – Cole wciąż
















