Skronie Declana pulsowały od gwałtownej irytacji. Nieustępliwe dudnienie w głowie potęgowało chaotyczny hałas odbijający się echem po szpitalnej sali. Wciąż słyszał nieustępliwy chłód w głosie Eleny z ich porannej rozmowy telefonicznej. Nawet gdy z premedytacją użył ich rannego syna jako emocjonalnej karty przetargowej – chłopca, któremu przez lata obsesyjnie dogadzała – nie drgnęła ani na sekundę
















