„Zanderze, zraniłam cię!” – wykrzyknęła.
„To nic, mój aniele. Szybko się zagoi” – uspokoił ją.
Zawahała się przez moment, po czym, tłumiąc ziewnięcie, z powrotem wtuliła się w jego ramiona.
„Skarbie?”
„Hmm” – odparła leniwie.
„Muszę z tobą o czymś porozmawiać” – zaczął ostrożnie. „Później pomówię z Finnickiem i Torinem. Ale najpierw chcę to omówić z tobą, tylko we dwoje”.
Słowa Zandera całkowicie
















