Pielęgniarki właśnie kończyły bandażować ramię Vespery, kiedy do sali weszli Finnick, Torin, Garrick i Ronnan.
– Luno Vespero – wykrzyknął Beta. – Jak się czujesz?
– Nic mi nie jest, Finnick. Naprawdę – powiedziała Vespera.
– Jesteś pewna, Luno Vespero? – dopytywał zmartwiony Ronnan.
– Luno Vespero – rozległ się nowy męski głos.
Jace wpadł do sali, a za nim wbiegła Sienna i ich rodzice. Spojrzał z
















