Bez drugiej szansy dla Króla Likanów

Bez drugiej szansy dla Króla Likanów

Autor: Cassian Vesper

Rozdział 6: Czy Król Alfa jest moim partnerem drugiej szansy?
Autor: Cassian Vesper
17 lip 2026
Z perspektywy Vespery Po mojej ucieczce szybko zdaję sobie sprawę, że Król Wyrzutków nie ma zamiaru się poddać. Kiedy opuszczam lotnisko z zamiarem osiedlenia się w królestwie wilków, czuję, że jestem obserwowana. Ale rozglądam się wokół i nie zauważam niczego niezwykłego. Nie mam czasu, by się nad tym rozwodzić. Mam umówione spotkanie w sprawie zakupu apartamentu w samym sercu Oakhaven. Wilkołak, który mnie przyjmuje, jest uśmiechnięty. Szybko oglądamy mieszkanie i bez dyskusji uiszczam uzgodnioną kwotę. "Panno Sylvane, chciałbym mieć więcej takich klientek jak pani" – oświadcza z entuzjazmem. "Nie widzę sensu w marnowaniu pańskiego czasu" – odpowiadam po prostu. "Mieszkanie mi odpowiada, to takie proste." "Życzę zatem przyjemnego urządzania się. A przede wszystkim, witamy w Oakhaven!" Agent opuszcza mój apartament z tym samym uśmiechem przyklejonym do twarzy. Dopiero kilkanaście metrów dalej, gdy skręca w zaułek, jego uśmiech znika. Odwraca się do kobiety o zimnym i niebezpiecznym spojrzeniu. "To ona." "Jego Wysokość będzie zachwycony tą nowiną. Osobiście zajmę się jej pojmaniem. Odejdź, a więcej mnie nie zobaczysz." Wilk tylko burczy. I tak nie ma zamiaru wchodzić w drogę tej wiedźmie. Gdy moje rzeczy są już uporządkowane, postanawiam wyjść na zakupy. Choć nie znam jeszcze miasta, wiem, że w pobliżu znajduje się sklep. Pogoda jest dziś ponura, a ulice opustoszałe. Jednak im bliżej sklepu się znajduję, tym gorsze mam przeczucia. Po raz kolejny czuję, że jestem obserwowana. I intencje tej osoby z pewnością nie są przyjazne! Wchodzę w zaułek i czekam. Wyczuwając czyjąś obecność w pobliżu, wykonuję pierwszy krok. "Czego ode mnie chcesz?" "Och, zauważyłaś mnie" – odzywa się zaskoczony głos. "Już na lotnisku. Ale nie odpowiedziałaś na moje pytanie." "Zostałam przysłana przez twojego przyjaciela." "Nie mam przyjaciół." Gdy tylko pada ta odpowiedź, wszystko staje się jasne. Przysłał ją Ryker. "Jeśli grzecznie pójdziesz ze mną, wszystko będzie dobrze." "Gdybym należała do osób, które poddają się bez walki, nigdy bym nie uciekła. Dużo mówisz, ale mało myślisz. Niech zgadnę. Myślisz, że masz przewagę, prawda?" – pytam z pogardą. Wiedźma nie odpowiada, ale to na nic; teraz już ją zlokalizowałam. Odwracam się w jej stronę. To piękna kobieta, ale emanuje z niej taki chłód, że aż budzi to przerażenie. Krzyżuję ramiona na piersi i rzucam jej wyzywające spojrzenie. "Więc, jak zamierzasz to rozegrać?" Zaczyna recytować zaklęcie, ale przerywam jej pogardliwym prychnięciem. "Tyle czasu zmarnowanego na recytowanie tych twoich zaklęć" – mówię z kpiną. Słowa nagle grzęzną jej w gardle, a ona łapie się dłonią za szyję. Uśmiecham się do niej i pukam palcem w skroń. "Po prostu pomyśl. Wypowiadanie słów na głos jest dobre dla dzieci!" Patrzy na mnie z przerażeniem. Wiem, że dopiero zaczyna się zastanawiać, kim jestem. Ale na to jest już za późno. Moja pułapka jest śmiertelnie niebezpieczna, a zastawiłam ją w czasie, gdy ona traciła czas na gadanie. Wygląda na to, że nie tylko Król Wyrzutków jest arogancki. To wręcz zabawne. Jej przerażony wzrok wędruje ode mnie do ciemnej otchłani, która otwiera się pod jej stopami. Jest głęboka i czarna jak noc. Choć tu i ówdzie pojawiają się widmowe światła. "Oferuję ci bilet w jedną stronę na tamten świat. Nie, nie musisz mi dziękować" – dodaję z olśniewającym uśmiechem. Dłonie zaczynają chwytać ją za kostki, potem za łydki, posuwając się w górę ciała, kawałek po kawałku. Przypominam sobie, że miałam w planach zakupy. Omijam ją, by wyjść z zaułka. Próbuje mnie powstrzymać, ale widma jej to uniemożliwiają i zaczynają bezlitośnie ciągnąć ją w dół. Zanim docieram do głównej ulicy, wiedźma, która próbowała mnie porwać, znika bez śladu. Ale nie mogę pozwolić, by to się powtórzyło. Mogłabym narazić innych ludzi na niebezpieczeństwo. Muszę stłumić swoje moce, by nie przyciągać uwagi; to moje jedyne rozwiązanie. W następnym tygodniu, rozkoszując się ciepłem na kawiarnianym tarasie, przeglądam gazetę i z satysfakcją odnotowuję, że Draven zaczął podejmować działania, by przeciwstawić się Królowi Wyrzutków. Podekscytowane szepty przykuwają moją uwagę. Podnoszę wzrok i widzę grupę mężczyzn na przeciwległym chodniku. Jeden z nich wyróżnia się z tłumu, jest wyższy od pozostałych o ponad głowę. Nie jestem pewna, czy go rozpoznaję, ale byłby doskonałym tematem na rysunek! Zaczynam więc szkicować w swoim notatniku, rzucając mu ukradkowe spojrzenia. Ma półdługie, czarne, zaczesane do tyłu włosy, kwadratową szczękę ocienioną bardzo krótką brodą, szerokie ramiona, potężny tors w kształcie litery V i jest bardzo wysoki. Nic dziwnego, że kobiety wokół niego wzdychają z zachwytu. Spoglądam na ostateczny efekt mojego rysunku. Całkiem podobny. Kiwam głową zadowolona. Właśnie w tym momencie widzę jego zdjęcie w gazecie. To Król Alfa Zander. Wraca z królestwa likanów, gdzie spotkał się z Dravenem w sprawie Króla Wyrzutków. Mimo że stosunki między oboma królestwami są napięte, w pełni współpracują oni w kwestii Wyrzutków. Kontynuuję obserwację. Sprawia wrażenie o wiele cieplejszego i bardziej przystępnego niż Likanin. Uśmiecha się do ludzi wokół siebie, a ten szczery uśmiech ma odzwierciedlenie w jego oczach. Nagle kręci mi się w głowie. Z jakiegoś powodu zaklęcie mojej bransolety hamującej doświadcza "usterek". Przez krótkie chwile moje moce są doskonale wyczuwalne. I musiało się to stać akurat teraz. Wzdycham z frustracją. Ale robiąc to, zauważam, że moja prawa ręka sama z siebie kontynuowała szkicowanie w notatniku. A słowa, które czytam, sprawiają, że krew odpływa mi z twarzy. "Przeznaczony", tuż obok mojego portretu króla alf. W myślach przeklinam boginię księżyca. "Poważnie? Czy król likanów to nie było wystarczająco dużo? Teraz to Król Alfa?" "Pani?" Podnoszę wzrok i widzę dwóch mężczyzn w czarnych garniturach stojących przede mną. "Tak?" "Jego Wysokość chciałby z panią porozmawiać." Odwracam głowę i zauważam, że cała grupa się zatrzymała, a Zander patrzy na mnie ze skrzyżowanymi ramionami. Nie potrafię odczytać wyrazu jego twarzy. Wzdycham. Przeklęty los. Pakuję swoje rzeczy i podążam za dwoma ochroniarzami. Kłaniam się uprzejmie. "Witaj, Wasza Wysokość." "Jak się nazywasz?" – pyta neutralnie. "Vespera Sylvane." "Dlaczego tak się na mnie patrzyłaś?" "Przepraszam, jeśli uznałeś moje zachowanie za brak szacunku, ale jestem artystką i nie mogłam się powstrzymać, by cię nie narysować, Wasza Wysokość" – odpowiadam niepewnie. "Mogę zobaczyć?" Gwałtownie podnoszę głowę. Król Alfa patrzy na mnie z lekkim uśmieszkiem. Ale przecież nie mogę mu pokazać mojego rysunku, prawda? Nie, kiedy jest na nim napisane "przeznaczony"! Jakby w ogóle pozostawił mi wybór. Z westchnieniem rezygnacji wyciągam notatnik i otwieram go na stronie z moim ostatnim rysunkiem. Podaję go Zanderowi, który bierze go i ogląda w milczeniu. Kiedy znów się odzywa, spodziewam się najgorszego. "Przynajmniej w jednej kwestii już się zgadzamy, Vespero." "W jakiej, Wasza Wysokość?" "Jesteś moją przeznaczoną. I mów mi Zander" – mówi z nutą rozbawienia w głosie. Po ucieczce przed Królem Likanów i Królem Wyrzutków, oto stoję twarzą w twarz z Królem Alf. Choć nie jestem wilkiem, wiem, że moje bazgroły to tylko namacalne odzwierciedlenie tego, co moja podświadomość już wie. I jeśli mam być ze sobą szczera, Zander jest mężczyzną, którego uroda przewyższa urodę Dravena. "Będziemy kontynuować tę rozmowę na osobności" – podsumowuje. "Dobrze." Zander oddaje mi notatnik, ale moje myśli są gdzie indziej. Czy jest taki sam jak Draven? Czy mną wzgardzi i narzuci mi rolę swojej kochanki, ponieważ nie nadaję się na królową? "Dziękuję za tę wizytę, Alfo Asherze. Była bardzo pouczająca." "Dziękuję, Wasza Wysokość." "A teraz, jeśli mi wybaczycie, mam do załatwienia pewną osobistą sprawę." "Oczywiście, Wasza Wysokość. Nie ma problemu" – mówi Alfa, zerkając w moją stronę. Grupa trzech potężnych czarnych SUV-ów zatrzymuje się obok nas. Zander każe mi wsiąść do środkowego, po czym dołącza do mnie. Podróż do najbardziej luksusowego hotelu w mieście mija w milczeniu. Król prowadzi mnie do swojego apartamentu, a ja zostaję z nim sam na sam. Czy po prostu mnie odrzuci? Czy znów będę musiała uciekać?

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 6: Czy Król Alfa jest moim partnerem drugiej szansy? – Bez drugiej szansy dla Króla Likanów | Czytaj powieści online na beletrystyka