Elara stała w bezruchu na spękanym chodniku, patrząc, jak czerwone światła tylne eleganckiego pojazdu rozpływają się w pochłaniającej go ciemności. Niski pomruk silnika ucichł, zostawiając ją samą z przenikliwym chłodem nocy. Latarnie migotały w górze, rzucając długie, zniekształcone cienie na pustą drogę.
*Elaro.*
Jej własne imię odbijało się echem w głowie. Sposób, w jaki Zane je wypowiedział –














