Elara trzymała lodowaty okład mocno przyciśnięty do posiniaczonego, spuchniętego policzka. Przejmujące zimno znieczulało ostry, pulsujący ból promieniujący po jej skórze, ale nie robiło nic, by spowolnić galopujące tempo bicia jej serca. Siedziała na samym skraju długiej, skórzanej kanapy, a jej wilgotne włosy przylegały do szyi, gdy tępo wpatrywała się w podłogę. Pół godziny wlokło się w duszącej














