— Nie zamierzasz przeprosić? — Słowa te przecięły lobby, odbijając się echem od wysokich sufitów i polerowanych, marmurowych posadzek.
Elara zatrzymała się w pół kroku. Powoli odwróciła głowę, pozwalając śmiesznemu żądaniu Yoricka ułożyć się w jej umyśle. Stał wyprostowany, w szerokim, obronnym rozkroku, z ramieniem mocno owiniętym wokół drżącej talii Verny. Verna z kolei ukryła twarz w jego koszu














