logo

beletrystyka

Odrodzony, by ich wszystkich zniszczyć

Odrodzony, by ich wszystkich zniszczyć

Autor: Emilyyyyy

Rozdział 4: Przyjedź i mnie odbierz
Autor: Emilyyyyy
19 lip 2025
– Od tej chwili ja, Cassandra, nie mam nic wspólnego z rodziną Yatesów z Drieso – oświadczyła głośno Cassandra. Twarze Benjamina i Mirandy były niezwykle ponure, gdy w duchu kipieli ze złości: „Jak ona śmie! To niedorzeczne!” – Wow, co za przedstawienie! – Tak. Biologiczna córka stała się adoptowaną córką i zerwała więzi z rodziną! – To takie zabawne! – Hmph! Myślisz, że możesz odejść tylko dlatego, że chcesz? Tata i mama dali ci życie. Jak możesz im się za to kiedykolwiek odpłacić? Czy poważnie myślisz, że możesz to uregulować za pomocą zaledwie dwunastu tysięcy dolarów? – Jasper prychnął zimno. Był dumą rodziny Yatesów, wysoce utytułowanym młodym lekarzem, który otrzymał kilka nagród. Jednak za jego dobrotliwą fasadą kryła się złowroga natura wobec własnej siostry. – Och, masz na myśli, że jestem im coś winna za urodzenie mnie? Tak, urodzili mnie, ale nigdy tak naprawdę mnie nie wspierali, więc nie jestem im aż tak wiele winna. Chyba nie myślicie poważnie, że te marne dwa miesiące można uznać za „wychowywanie mnie”, prawda? – Cassandra wyglądała na przerażoną, jakby rodzina Yatesów była wirusem. Każde z nich było złe. Najlepszym sposobem na ukaranie złych ludzi było bycie bardziej bezwstydnym od nich. Nie dając im szansy na słowo, Cassandra błyskawicznie wyjęła nóż wojskowy i przecięła sobie nadgarstek. W jednej chwili z jej nadgarstka kapnęła krew. – Ah! – Yulissa i inni obecni krzyknęli ze strachu. Jednak Cassandra miała na twarzy perwersyjny, chorobliwy wyraz. Uśmiechając się krwiożerczo, patrzyła, jak krew ścieka po jej nadgarstku. Wyraz twarzy Jaspera pociemniał. Nigdy nie spodziewał się, że Cassandra zawstydzi go publicznie. – Spłacam to, co jestem winna, krwią. Przysięgam zerwać wszelkie więzi z rodziną Yatesów do końca mojego życia, począwszy od momentu, gdy wyjdę żywa z rezydencji Yatesów. Po tych słowach Cassandra odeszła zdecydowanym krokiem. W tym domu nie było dla niej nic ważnego. Przybyła do rezydencji Yatesów sama, mając ze sobą tylko dwa komplety ubrań. Teraz, gdy odchodziła, nie musiała niczego ze sobą zabierać. Rodzina Yatesów nigdy nie kupowała jej ubrań ani butów. W ciągu ostatnich dwóch miesięcy Yulissa codziennie otrzymywała drobne prezenty, ale żaden z nich nie był przeznaczony dla Cassandry. Przyszła z niczym, więc odejdzie również z niczym. Cassandra wyszła z determinacją. Nawet jej oddalająca się sylwetka zdradzała nutę uporu. – Na tym przyjęciu nie ma już nic ciekawego do oglądania. Chodźmy. – Tak, to takie nudne. Nawet w serialach ci rodzice potrafią traktować dwie dziewczyny sprawiedliwie, gdy nie mogą rozróżnić, która jest ich prawdziwą córką. – Stary, masz całkowitą rację. – Oszustka przejmuje stery z sukcesem! To muszą być jutrzejsze nagłówki. – Panna Yulissa Yates jest doprawdy wyjątkowa. Każdy o zdrowych zmysłach wybrałby ją. – O, spójrzcie, mamy wśród nas kilku wielbicieli Yulissy! Yulissa ma reputację dość pretensjonalnej i nie mogę uwierzyć, że ci faceci nie widzą jej fasady. – Daj spokój. To właśnie lubią faceci! Z boku sali bankietowej pewien mężczyzna uważnie obserwował każde działanie Cassandry, a jego spojrzenie było nieodgadnione. Poczuł przemożną chęć, by wybiec i ją chronić, gdy zobaczył, jak podcina sobie nadgarstek. Niemniej jednak siłą stłumił ten impuls. Nadszedł czas, by Cassandra nauczyła się dorastać. Nawet jeśli cena była ogromna, musiała dorosnąć. – Yannick, niech ktoś ją ochrania, zabierzcie ją do szpitala i zorganizujcie najlepszego lekarza – poinstruował. Był to nie kto inny jak Kenneth Zelinski, potężna postać znana w stolicy, Drieso, który miał być jedynym prawowitym spadkobiercą rodziny Zelinskich. Jednak został wepchnięty na podziemną arenę walk w kraju Atharia przez własnego ojca, pozostawiony samemu sobie. Lata później, po powrocie do Drieso, w ciągu miesiąca szybko odsunął ojca na boczny tor i szukał bezwzględnej zemsty na tych, którzy go skrzywdzili. Choć znany z przebiegłości i dzikości, Kenneth był bezsprzecznie najbogatszym człowiekiem w Drieso, a całkiem możliwe, że i w całym kraju oraz na świecie. – Tak jest, panie Zelinski! Yannick skinął głową, odwrócił się i wyszedł drugimi drzwiami, podążając za Cassandrą. W międzyczasie Cassandra wyszła z rezydencji Yatesów. Nadmierna utrata krwi sprawiła, że wyglądała nieco blado. Chwyciła telefon i wybrała numer, który miała w pamięci. – Jeremiah, odbierz mnie z rezydencji Yatesów. Cassandra usiadła cicho na kamiennym bloku przed posiadłością i czekała, aż Jeremiah po nią przyjedzie. Yannick, udając, że jej nie zna, zatrzymał samochód przed Cassandrą. – Panno Yates, potrzebuje pani podwózki? – zapytał. – Nie, dziękuję – odmówiła chłodno Cassandra. W tamtym momencie nie ufała nikomu, zwłaszcza komuś spoza rezydencji Yatesów. „Hah. Rodzina Yatesów znów musi knuć coś niedobrego” – rozmyślała. W swoim poprzednim życiu rzadko widywała Kennetha, nie mówiąc już o Yannicku, który zawsze był przy Kennecie. Dlatego było zrozumiałe, że nie rozpoznała Yannicka. Yannick nie wiedział, co robić. Jeśli Cassandra odmówi wejścia do samochodu, nie będzie w stanie wykonać zadania zleconego przez Kennetha. Kilka minut później przed Cassandrą zatrzymało się jaskrawe, różowe Ferrari. Widząc to, Cassandra zaniemówiła. „Wolałabym umrzeć z wykrwawienia niż wsiąść do tego samochodu” – pomyślała. – Co się stało, Elaine? Próbujesz odebrać sobie życie, podcinając nadgarstek? Mężczyzną, który przyjechał, był Jeremiah Lawson. Cassandra znalazła go wtedy wśród martwych ciał i uratowała mu życie. Dziesięć lat temu w wiosce Rootland, gdzie mieszkała Cassandra, miały miejsce eksperymenty na ludziach. Dzieci były porywane i poddawane nieludzkim eksperymentom. Po śmierci ich ciała wrzucano do wielkich dołów w górach, by zostały pożarte przez dzikie zwierzęta. Jeremiah był jednym z tych dzieciaków. Był zbyt słaby, zemdlał po otrzymaniu dwóch zastrzyków z eksperymentalnymi odczynnikami. Po tym, jak wrzucono go na stos martwych ciał, Cassandra akurat przechodziła obok dołu i była wstrząśnięta przerażającym widokiem. Właśnie miała uciekać, gdy palce Jeremiaha się poruszyły. Cassandra od dziecka była nieustraszona. Gdy zauważyła ruch palców Jeremiaha, wyciągnęła go ze stosu trupów i zaniosła do domu. Po okresie leczenia toksyny w ciele Jeremiaha zostały usunięte. Ostatecznie odzyskał przytomność po dwóch tygodniach rekonwalescencji. Po przebudzeniu nie pamiętał zbyt wiele ze swojej trudnej przeszłości i też nie chciał pamiętać. Dlatego spędził kolejne dziesięć lat, podążając za Cassandrą. – Możesz, proszę, nie zakładać najgorszego? Pospiesz się i zabierz mnie do szpitala. – Piękne brwi Cassandry zmarszczyły się. Choć nie wpadła w złość, emanowała onieśmielającą aurą. Jeremiah nadął policzki, wzruszył ramionami i pomógł Cassandrze wsiąść do samochodu. – Nie powinnaś była do mnie dzwonić, dopóki byś nie umarła, żebym mógł odebrać twoje ciało. – Jeremiah był przepełniony wściekłością na myśl, że Cassandra nie uważała go za członka rodziny. Dwa miesiące temu porzuciła wszystko dla swojej tak zwanej rodziny. Jeremiah rozważał: „Więc o co teraz chodzi? Czy zrozumiała prawdę dopiero po tym, jak została zraniona?” – Jesteś taki hałaśliwy! – Cassandra czuła ból głowy i chciała, żeby się zamknął. Jeremiah nie wiedział, co powiedzieć. „Więc nie mogę teraz nawet żartować z jej błędu?” – pomyślał. – Nie martw się. Nie umrzesz, nawet jeśli będziesz krwawić bardziej niż teraz. – Sposób, w jaki Jeremiah ją uspokajał, był irytujący. Cassandra pomyślała: „Co on ma na myśli, mówiąc, że nie umrę?” – Wiem – powiedziała. Cassandra nie chciała rozmawiać z Jeremiahem, więc oparła się i zamknęła oczy. – Swoją drogą, niech ktoś dostarczy później dwadzieścia tysięcy dolarów w gotówce rodzinie Yatesów – dodała. Cassandra wierzyła, że dodatkowe osiem tysięcy dolarów powinno zamknąć im usta. – Dlaczego? – zapytał. – Aby zapłacić za jedzenie i pokój, które mi zapewnili w ciągu ostatnich dwóch miesięcy. Zrywam z nimi kontakty – odpowiedziała Cassandra bez emocji. Bez oczekiwania lub nadziei na pokrewieństwo, nie będzie już czuła bólu. Została przez nich zabita raz i nie pozwoli, by to się powtórzyło. – Przemyślałaś to? – zapytał Jeremiah, zatrzymując się na czerwonym świetle i odwracając do niej. – Chcesz, żebym wróciła do rodziny Yatesów? – zapytała. Pomyślała: „To niemożliwe, prawda? Kiedy odchodziłam, ciągle błagał mnie, żebym nie wyjeżdżała. Czy teraz zmienia zdanie?” Jeremiah natychmiast powiedział: – Oczywiście, że nie. Rodzina Yatesów to banda nikczemników. Wszyscy byli bandą szumowin, która nie potrafiła odróżnić tego, co prawdziwe, od tego, co fałszywe. W ciągu ostatnich dwóch miesięcy obserwował życie Cassandry. Czasami desperacko chciał wpaść do rezydencji Yatesów i ją zabrać! Niemniej jednak Cassandra jasno dała do zrozumienia, że zerwie kontakty z każdym, kto odważy się jej przeszkadzać. Dlatego Jeremiah starał się jak mógł stłumić swój gniew. Na szczęście Cassandra w końcu poszła po rozum do głowy.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 4: Przyjedź i mnie odbierz – Odrodzony, by ich wszystkich zniszczyć | Czytaj powieści online na beletrystyka