Jego Znak, Jej Skóra

Jego Znak, Jej Skóra

Autor: Anya Moreau

Rozdział 11
Autor: Anya Moreau
3 mar 2026
Anthony nie próbował zamordować tego człowieka. On tylko dawał jej przykład! Anne stała na poboczu, patrząc przed siebie zamazanym wzrokiem. Kiedy taksówka przejeżdżała obok i wysadziła pasażera, Anne wsiadła bez wahania. Po zamknięciu drzwi szybko powiedziała kierowcy: – Na posterunek policji. Kierowca odpalił silnik i ruszył. Ręce Anne spoczywające na kolanach trzęsły się. Chciała szukać ochrony. Nawet jeśli nie mogła opuścić Luton, musiała przynajmniej ujawnić okrucieństwo Anthony'ego. Taksówka zatrzymała się przed posterunkiem policji, a Anne wybiegła. Posterunek był wciąż oświetlony, pracowali po godzinach. Nikt nie zdawał się jej zauważyć, gdy weszła, mimo że wyglądała jak zagubiona łania w lesie. Anne podeszła do biura z boku i instynktownie rozejrzała się dookoła. Chwilę później zatrzymała się, a jej wzrok utkwił w certyfikacie na ścianie z wyraźną czerwoną pieczęcią. To, co przykuło jej uwagę, to słowa: „Grupa Archduke”. Kilka minut po wejściu Anne dyżurny oficer zauważył ją i podszedł. Zmierzył ją wzrokiem od stóp do głów i zorientował się, że jest przemoczona, a połowę jej twarzy pokrywa opuchlizna. Zapytał: – Została pani pobita? – Co... co to jest? – Anne zdawała się go nie słyszeć i wskazała palcem wskazującym na certyfikat. – Grupa Archduke, najpotężniejsza organizacja w Luton. Wszystkie radiowozy zostały przez nich ufundowane, jako że ich motto to dbanie o bezpieczeństwo Luton. Każdy posterunek ma ten certyfikat. Powiem ci, że nie mamy prawa nawet patrzeć na takich magnatów jak oni. – Dbanie o bezpieczeństwo Luton... – Anne to usłyszała, a jej twarz stała się jeszcze bledsza. Zatem, czy zamknęliby ją za bycie obłąkaną, gdyby zgłosiła Anthony'ego? – Więc, dlaczego tu jesteś? Anne energicznie pokręciła głową i odpowiedziała: – Nie... nic. To powiedziawszy, odwróciła się. Dyżurny oficer uznał jej zachowanie za dziwne, ale się nie przejął. Anne zeszła po schodach z opuszczoną głową, roniąc łzy. Wszelka jej nadzieja została zrujnowana. Załamała się całkowicie ze strachu, bezradności i bólu. Nie miała dokąd uciec i nikt nie mógł jej pomóc. Anthony miał zbyt dużą władzę. Nawet gdyby ją zabił, nikt nie mógłby nic powiedzieć... Anne podniosła wzrok. Jej zapłakane oczy utkwiły w czarnym Rolls-Royce'ie zaparkowanym z boku. Na jej twarzy malował się strach, a ręce skrzyżowała przed sobą w geście bezradności. Za nią był posterunek policji, a przed nią otchłań. Jaki miała inny wybór? Drzwi samochodu były szczelnie zamknięte; był cały pomalowany na czarno i nie widziała, kto jest w środku. Jednak była niemal pewna, że w środku jest Anthony. Anne czuła na sobie presję. Zawahala się i ze strachem podeszła do samochodu. Ochroniarz wysiadł i otworzył drzwi. Mężczyzna siedział w środku niedbale. Patrzył na nią tępo, jakby żmija spoczęła wzrokiem na swojej ofierze. Anne przygryzła wargi i wsiadła do środka. Drzwi się zamknęły, a samochód odjechał spod posterunku. – Myślałem, że nie wyjdziesz! – Anthony chwycił ją za twarz i przycisnął do siedzenia. Jego silne ciało przygniotło ją! – Argh... – Anne zmarszczyła brwi z bólu. – Chciałaś mnie zgłosić? I co? Udało się? – Nie... nie, widziałam, jak kogoś krzywdzisz, i byłam w szoku. Chciałam szukać ochrony, nic więcej... – Nikt cię nie obroni. W Luton ja jestem szefem! – Oczy Anthony'ego pociemniały, a jego niski głos był przerażający. Anne była zszokowana i zaskoczona, odpowiadając: – W... wiem... Anthony cofnął rękę i usiadł prosto. Emanował mroczną aurą. Anne oparła się o drzwi, wpatrując się w to, co na zewnątrz. Miała łzy w oczach, uwięziona w tej śmiertelnej atmosferze. ... Zanim dotarli do Królewskiej Rezydencji, była prawie północ. Anne zdjęła przemoczone ubranie i stanęła pod gorącym prysznicem. Jej jasna i delikatna skóra zaróżowiła się. Jej skóra była piękna. Jednak nie czuła się dobrze, ale wiedziała, że musi przetrwać. Skoro miała trójkę dzieci pod opieką, musiała wytrzymać i do nich wrócić... Anne wiedziała, że jest na straconej pozycji. Nie mogła sprzeciwiać się Anthony'emu, nie mogła go obrazić i musiała zdobyć jego zaufanie, aby uciec. Pogłaskała długą bliznę na płaskim brzuchu po cesarskim cięciu. Ponieważ poszła do tańszego szpitala, lekarz był stażystą, a blizna wyglądała bardziej jak zagojona rana kłuta niż ślad po cesarskim cięciu. Dlatego, nawet gdyby ją zobaczył, użyłaby tego jako wymówki. W rzeczywistości Anne chciała pójść do kliniki chirurgicznej, żeby to naprawić. Bała się, że Anthony pewnego dnia może sprawdzić jej ciało... Zbyt ryzykowne... Po tym jak Anne się położyła, nie obudziła się. Kiedy pokojówka weszła do jej pokoju następnego dnia, odkryła, że Anne ma wysoką gorączkę. Kiedy Kathryn otrzymała wezwanie do leczenia pacjenta w Królewskiej Rezydencji, była zaskoczona, że to wciąż ta sama dziewczyna. Od kiedy to kobieta mieszkała w Królewskiej Rezydencji? Czy to był powód, dla którego Hayden odsyłał tę kobietę tamtego dnia? Anthony zawsze był nieczuły i okrutny. Zobaczenie tej anomalii było szokiem. Kathryn podłączyła Anne kroplówkę, po czym wyszła z pokoju. Hayden, który czekał na zewnątrz, zapytał: – Jak ona się czuje? – Gorączka spadła, ale jej stan jest wciąż niestabilny. Musi pozostać pod obserwacją – powiedziała Kathryn. – Dobrze – odparł Hayden. – Pierwszy raz widzę kobietę mieszkającą w Królewskiej Rezydencji – stwierdziła Kathryn. Hayden pomyślał, że on też widzi to po raz pierwszy. – Kto pobił jej twarz? – zapytała Kathryn. – Nie jestem pewien. – Hayden był zaskoczony. Rzeczywiście, nie miał pojęcia. Kathryn nie dopytywała dalej. Wiedziała, że to tylko wierzchołek góry lodowej. Piękna kobieta nagle pojawiła się w Królewskiej Rezydencji. Prawdopodobnie nie skończyła jeszcze studiów! Co najważniejsze, ta kobieta miała dwa nagłe wypadki w ciągu kilku dni, a na twarzy miała ślad po uderzeniu. Najwyraźniej została pobita przez mężczyznę! Kryło się za tym coś więcej. Jednak to była sprawa Anthony'ego. Nie odważyła się wtrącać. Trzeciego dnia Anne w końcu otworzyła oczy, czując ciężar w głowie. – Jak się czujesz? Anne odwróciła się i zobaczyła Kathryn. – Nic mi nie jest... Jej głos był zachrypnięty, gdy skrzywiła się z bólu. Kathryn podała jej kubek wody ze słomką. Anne wzięła dwa łyki i powiedziała bez życia: – Dziękuję. – Proszę bardzo. – Jak długo spałam? – zapytała Anne. – Byłaś nieprzytomna przez trzy dni, ale teraz już wszystko w porządku. Anne tępo spojrzała przez okno.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 11 – Jego Znak, Jej Skóra | Czytaj powieści online na beletrystyka