Jego Znak, Jej Skóra

Jego Znak, Jej Skóra

Autor: Anya Moreau

Rozdział 13
Autor: Anya Moreau
3 mar 2026
Kiedy Anne wyzdrowiała, zeszła na dół na posiłek. To nie była już uczta z owoców morza, ale normalne jedzenie. Co więcej, kiedy spróbowała wyjść z Królewskiej Rezydencji, nikt nie próbował jej zatrzymać. Wydawało się, że nie jest już ograniczona i może poruszać się, jak jej się podoba. Jednak wiedziała, że to miejsce jest pilnie strzeżone i nie może uciec. Tylko za pozwoleniem Anthony'ego mogła wyjść... Pewnego popołudnia Anne wezwała taksówkę i pojechała do miasta. Anthony rzadko bywał w Królewskiej Rezydencji. To nie wyglądało na jego dom i nikt nie znał jego dziennego harmonogramu. Jednak, mimo że go nie widziała, Anne wciąż czuła, że to on sprawuje kontrolę... Szła ulicą sama. Była w Luton od ponad pół miesiąca, a jednak nie oddychała powietrzem tak świeżym jak w tej chwili. Spojrzała na słońce, a blask sprawił, że jej oczy zaszły łzami. Zastanawiała się, kiedy będzie mogła wyjechać. Anne zatrzymała się z boku i zobaczyła klinikę chirurgii plastycznej. Bez wahania podeszła do recepcji... – Dzień dobry, w czym mogę pomóc? – zapytała osoba w recepcji. – Ja... widziałam na waszej stronie, że szukacie pracowników, więc weszłam zapytać o to – powiedziała Anne. – Czy przesłała pani CV? – Chciałabym porozmawiać z osobą odpowiedzialną – powiedziała Anne. Ponieważ jej sytuacja była szczególna, miałaby większe szanse, gdyby porozmawiała z kimś osobiście. – Przykro mi, możemy przeprowadzić rozmowę kwalifikacyjną dopiero po otrzymaniu CV – powiedziała recepcjonistka. Anne nie miała CV i rzuciła studia przed dyplomem. Urodziła i wychowywała dzieci. Miała tylko prace dorywcze i nigdy nie pracowała na pełny etat, bo musiała opiekować się dziećmi. W rzeczywistości nie chciała tu pracować, a jedynie szukała sposobu na operację. W przeciwnym razie miałaby kłopoty, gdyby Anthony się dowiedział. Musiała być bardzo ostrożna... – ...Anne Vallois? Kiedy usłyszała swoje imię, obejrzała się. Widząc przystojnego mężczyznę, przypomniała sobie, kim on jest... To był kuzyn Anthony'ego, Tommy Marwood. Kiedy mieszkała z rodziną Marwoodów, widywała go od czasu do czasu. Ponieważ był spokrewniony z Anthonym i minęło tyle lat, Anne nie mogła powstrzymać niepokoju... Tommy powiedział coś do kobiety obok niego, a seksowna dama odeszła. Odchodząc, spojrzała jeszcze na Anne. Tommy podszedł do Anne i spojrzał na piękną kobietę. Powiedział przyjaźnie: – Pamiętasz mnie? – Ja... tak. Jesteś Tommy Marwood. Tommy uśmiechnął się i powiedział: – Ostatnim razem, gdy widziałem twoją ciotkę, powiedziała mi, że wróciłaś. W przeciwnym razie nie zawołałbym cię po imieniu. Anne pomyślała o tym, jak wróciła i wyjechała, ale została schwytana, gdy wsiadła do samolotu. – Kiedy wujek miał przyjęcie rocznicowe, wyjechałem. Inaczej bym cię zobaczył. Tak czy inaczej, co tu robisz? – zapytał Tommy. – Ja... szukam pracy. – Anne spojrzała na recepcję. – Ale muszę najpierw złożyć CV... Tommy pomyślał o tym i powiedział: – Zaczekaj... – Wyjął telefon i zadzwonił. Kiedy Anne usłyszała, co mówi, była dość zaskoczona. Po zakończeniu rozmowy Tommy powiedział: – Możesz iść prosto do kadr. Anne wiedziała, co się dzieje i nie wiedziała, co powiedzieć. Nie spodziewała się tego i rzekła: – W takim razie... czuję się nieswojo. Tommy uśmiechnął się i uniósł brwi. – Tak się składa, że znam właściciela. To drobiazg. Anne była wdzięczna i powiedziała: – Dziękuję! – Minęły lata! Dlaczego jesteś taka uprzejma? – Tommy uśmiechnął się. Anne nie wyglądała na spokojną. Kiedy była gnębiona przez Anthony'ego, to również Tommy jej pomagał. – Idź! – powiedział Tommy. – Dobrze. – Anne nie odezwała się więcej i została zaprowadzona do kadr. Anne nie miała wiedzy medycznej i nie był to jej kierunek na studiach. Istniał powód, dla którego chciała tu pracować. Dlatego po wyjściu z kadr udała się do gabinetu lekarskiego. Po podpisaniu poufnych dokumentów poddała się operacji. Po wstaniu ze stołu operacyjnego wreszcie odetchnęła z ulgą. Jednak to było tylko tymczasowe rozwiązanie. Jej głównym celem było opuszczenie Królewskiej Rezydencji i Anthony'ego... Później przeprowadziła rozmowę wideo ze swoją trójką dzieci... – Mama obiecała dzwonić codziennie! – powiedział Charlie ze smutną miną. Jego mała buzia była zaczerwieniona. – Mama nie skończyła pracy? – zapytał Chris z nadzieją. – Kiedy mama wróci? – zachlipała Chloe. – Postaram się jak najszybciej, dobrze? – Anne słyszała płacz dzieci. Czuła się, jakby ugodzono ją prosto w serce. Co mogła zrobić? Nie miała jak wrócić, a ich ojciec ją kontrolował! Jak mogła im to powiedzieć? Urodzenie tej trójki bez zgody Anthony'ego było wystarczająco złe... Po utuleniu ich do snu, Anne wróciła do pracy, odzyskawszy panowanie nad sobą. Pielęgniarka zaopiekowała się nią. Pozwoliła Anne asystować przy opiece nad pacjentami po operacjach. Anne wyszła z kliniki, gdy światła zgasły, a latarnie uliczne zostały włączone. Stała przed kliniką, czując strach. Nie chciała wracać do Królewskiej Rezydencji, ale musiała. W międzyczasie srebrne Porsche zatrzymało się przed nią. Szyba opadła i ukazała się twarz Tommy'ego. – Anne. Anne zatrzymała się. – Chcesz zjeść kolację? – zaprosił Tommy. Anne wahała się, ale zgodziła. – Dobrze. W eleganckiej restauracji muzyka wypełniała pomieszczenie. Wybrali stolik przy oknie i mieli widok na ulicę na zewnątrz. – Jak znalazłaś tę pracę? – zapytał Tommy. – Całkiem nieźle. Dziękuję. – Anne, nie musisz mi dziękować. Anne uśmiechnęła się i powiedziała: – Nie spodziewałam się, że na ciebie wpadnę. Byłam zaskoczona. Wyświadczyłeś mi wielką przysługę. Pozwól, że postawię ci kolację. – A co powiesz na to, że postawisz mi następny posiłek? Innymi słowy, chciał się spotkać ponownie. Anne wiedziała, że nie może zbytnio zbliżać się do Tommy'ego, co nie było dla niej dobre. Jednak nie mogła mu odmówić, skoro jej dzisiaj pomógł. – Dobrze. – Czy skończyłaś studia wcześniej? – Rzuciłam je, więc postanowiłam wrócić. – Anne wymyśliła wymówkę. – To całkiem miłe. Jednak dlaczego nie zdecydowałaś się na pracę w firmie należącej do rodziny Marwoodów? Jestem pewien, że twoja ciotka by ci pomogła – powiedział Tommy. To było spore zaskoczenie, że wybrała klinikę chirurgiczną. – Moja ciotka to moja ciotka. Ja to ja. Nie chcę polegać na innych – powiedziała Anne. – Różnisz się od innych dziewczyn. Zrozumiałem to już dawno temu. – Tommy spojrzał na nią znacząco.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki