„Mamo, jeśli wyjedziesz, nikt nie pomoże mi w opiece nad dziećmi...” – powiedziała Anne.
„W przedszkolu dobrze zajmą się dziećmi. Nie martw się”.
Anne oparła się o ścianę, jakby szukała czegoś, co ją podtrzyma. „Naprawdę nienawidzisz mieć mnie za córkę, prawda?”.
„Anne, przepraszam...”.
Cheyenne się rozłączyła.
Anne nie mogła tego zaakceptować.
Nie potrafiła pojąć powodu.
Nagle pomyślała o karcie
















