Pozostałe pielęgniarki nie mogły powstrzymać się od szeptów.
– O co tu chodzi?
– Nie wiem.
– A o co innego może chodzić? Zostanie zwolniona! Aż żal na nią patrzeć! – powiedziała Zelda, podchodząc bliżej.
Anne została zaprowadzona pod same drzwi biura. Nie musiała pytać, by wiedzieć, kto jest w środku.
Zapukała do drzwi i weszła dopiero wtedy, gdy usłyszała dobiegający ze środka niski, głęboki głos
















