Jego Znak, Jej Skóra

Jego Znak, Jej Skóra

Autor: Anya Moreau

Rozdział 15
Autor: Anya Moreau
4 mar 2026
Wprowadziła się tej samej nocy. Zamknęła drzwi na klucz i położyła się do łóżka. Spała spokojnie, mimo że musiała obudzić się o północy, by odbyć rozmowę wideo ze swoimi dziećmi. To miejsce było o wiele bezpieczniejsze niż Rezydencja Królewska. Po kilku dniach pracy w klinice chirurgicznej Anne zaczynała wyglądać jak zwyczajna pracująca kobieta, a nie ofiara przemocy. Pewnego dnia, po zakończeniu porannej zmiany, poszła do toalety, gdy jej telefon zawibrował. Zamarła, widząc nieznany numer. Nie wiedziała, kto dzwoni, ale założyła, że to Anthony. Gdyby to był on, nie odważyłaby się odebrać. Odblokowała ekran i powiedziała: „Halo?”. — Anne, to ja. Anne odetchnęła z ulgą. „Och, o co chodzi?”. — Właśnie wyszedłem z biura i będę przejeżdżał obok twojej pracy. Masz ochotę na lunch? Anne natychmiast przypomniała sobie ostrzeżenie Anthony'ego i odmówiła: „Przepraszam, mam jeszcze pracę do wykonania i nie mam ochoty nigdzie wychodzić”. — Rozumiem, w porządku. Odpocznij trochę. Spotkamy się innym razem — Tommy odpuścił. — Dobrze — powiedziała uprzejmie Anne. Umywszy ręce w toalecie, udała się do pokoju socjalnego. Pijąc wodę, przeglądała w telefonie oferty jedzenia na wynos. Nie miała pojęcia, co zjeść. Posiłki nie były zapewniane w miejscu pracy, musiała organizować je sobie sama. Zarabiała całkiem nieźle. W okresie próbnym otrzymywała sześć tysięcy dolarów, a po jego przejściu – dziesięć tysięcy. Dodatkowo mogła liczyć na prowizje za pozyskanie nowych klientów. Anne pomyślała, że gdyby była sama, taka dobrze płatna praca byłaby czymś wspaniałym. Miała jednak pod opieką troje dzieci. Dobrze byłoby zarobić trochę dodatkowej gotówki przed powrotem do opieki nad maluchami. Do pomieszczenia weszła pielęgniarka z pudełkiem w ręku. „Anne, to dla ciebie”. — Dla mnie? — Anne odebrała jedzenie zapakowane w elegancki pojemnik i torbę z logo hotelu. Była zdezorientowana. — Jakiś mężczyzna zostawił to w recepcji. Słyszałam, że był przystojny i przyjechał Porsche. Więc, to twój chłopak? Anne była w szoku. Wiedziała, kto to był. To był Tommy… Pielęgniarka, widząc, że Anne milczy, nie dopytywała dalej i wyszła. Anne patrzyła na pudełko zmieszana. Czy kupił to, ponieważ odmówiła wspólnego posiłku? Nie przyjęła tego jako czegoś oczywistego. Ponieważ była głodna, a przesyłka zawierała tak pyszny posiłek, poczuła przypływ ciepła, gdy jej żołądek zaburczał. Przyszła wiadomość SMS. Otworzyła ją i zobaczyła tekst od Tommy'ego: [Bez owoców morza. Nie martw się]. Anne patrzyła tępo na te słowa, wzruszona. Nie spodziewała się, że Tommy zapamięta, iż nie może jeść owoców morza… Odpisała: [Dziękuję. Nie chciałam ci znowu robić kłopotu]. Tommy nie odpisał. Anne nie wiedziała, czy odczytał jej wiadomość. Wyjęła pudełko i otworzyła je. Zgodnie z przewidywaniami, jedzenie wyglądało pysznie i nie zawierało owoców morza. Skoro jej to wysłano, nie mogła zmarnować jedzenia. Jadła, pogrążona w myślach. Oboje pochodzili z rodziny Marwoodów i stracili matki. Dlaczego mieli tak różne osobowości? Anthony był potworem! Gdy już kończyła… — Smakowało ci? Anne podniosła wzrok i zobaczyła przystojną sylwetkę w drzwiach. Tommy wszedł do środka i usiadł na krześle naprzeciwko niej, patrząc na opróżnione pudełko. — Wygląda na to, że twój gust się nie zmienił. Anne nie mogła powstrzymać rumieńca. Szybko posprzątała i włożyła wszystko do torby obok. Wytarła usta i zapytała: „Dlaczego tu jesteś?”. — Nie chcesz mnie widzieć? Nie martw się, powiedziałem im, że szukam twojego szefa. Nie wspomniałem, że szukam ciebie. — Tommy spojrzał na drzwi i zapytał z troską: — Chcesz zamknąć drzwi? Anne zaśmiała się i odpowiedziała: „Byłoby bardziej podejrzanie, gdyby były zamknięte”. Widząc uśmiech na jej twarzy, Tommy poczuł wzruszenie, ale dobrze to ukrył. W rzeczywistości ktoś przechodził obok pokoju socjalnego i był to właściciel kliniki, Robin Weir. Widząc mężczyznę w środku, był zszokowany. „Co ty tu robisz?”. Tommy wstał i powiedział: „Wszedłem poprosić o coś do picia”. — To twój szef — przedstawił go Anne. Anne natychmiast złożyła ręce przed sobą i ukłoniła się. „Miło mi pana poznać!”. Robin spojrzał na Anne, domyślając się sytuacji, i powiedział: „Witaj”. Następnie przeniósł wzrok na Tommy'ego: „Dobre wyczucie czasu. Potrzebuję twojej przysługi”. — Nie wyglądasz najlepiej, czy to coś poważnego? — zapytał Tommy. — Klinika będzie miała nowego właściciela. Myślisz, że to poważne? Będę czekał w moim gabinecie. — Robin odwrócił się i wyszedł. Tommy rzekł do Anne: „Pójdę sprawdzić, co z nim”. — Idź. Gdy dwaj mężczyźni wyszli, Anne stała w pokoju socjalnym, wyłączając się na chwilę. „Ktoś ma przejąć klinikę? Tak szybko? Jestem tu dopiero od dwóch dni i właśnie zaczynam się przyzwyczajać. Czy będę musiała szukać innej pracy? Chociaż, jeśli mnie nie zwolnią, może będę mogła zostać? Czy to prawdopodobne? Zostałam zatrudniona dzięki Tommy'emu! Nie mam wcześniejszego doświadczenia! Nieważne… Równie dobrze mogę zostać zwolniona…” Kiedy Anne wróciła na zmianę, Tommy'ego już nie było. Wróciła do pracy. Po południu jej koledzy, a nawet lekarze, dyskutowali o zmianie właściciela. — Słyszałem, że to nawet nie inwestycja. Ktoś wykupił to w całości. Ale bogacz! — Wykupił? Kto to zrobił? To przerażające! Anne była w szoku. Znała różnicę między inwestowaniem a kupnem. Kupno kosztowało więcej niż inwestycja. Chociaż zaletą kupna było to, że proces przebiegał szybciej, typowi biznesmeni rzadko decydowali się na taki krok… — A co, jeśli to była transakcja przymusowa? Nasza klinika jest jedną z najlepszych w Luton. Przychodzi do nas wiele gwiazd, mamy ogromne zasoby. Dlaczego pan Weir miałby ją sprzedawać? Albo go zmuszono, albo naćpano! — Więc sugerujesz, że kupiec ma nie tylko pieniądze, ale i władzę? — Prawdopodobnie jakaś szycha z Luton. Anne, co o tym myślisz? — zapytała jedna z pielęgniarek. Anne, ubrana w taki sam strój pielęgniarki, została wywołana do odpowiedzi. Nie potrafiła zareagować. „Może…”. Przez te wszystkie lata była z dala od Luton i nie znała dobrze sytuacji w kraju. Jednak jednej rzeczy była pewna: właściciel został zmuszony do sprzedaży kliniki. Gdyby tak nie było, Robin nie prosiłby Tommy'ego o pomoc. Anne nie chciała mieć nowego szefa… Jednak następnego dnia własność kliniki uległa zmianie. Dowiedziała się od jednego z lekarzy, że kadra zarządzająca robiła swoje, a lekarze i pielęgniarki wykonywali swoje zadania jak zwykle. Nie było zmian w personelu, a wszyscy pracownicy tymczasowi, w tym Anne, mogli zostać. Jedyna różnica polegała na tym, że Robin nie był już ich szefem. Kilka dni po zmianie wciąż nie widzieli nowego właściciela. Nie miało to jednak wpływu na personel, dopóki nikogo nie zwalniano. W końcu to była tylko praca.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki