Tego wieczoru mieli umówioną wizytę i musieli zostać po godzinach.
O szóstej wieczorem Anne miała właśnie zjeść przygotowaną kanapkę, gdy zadzwonił jej telefon. Zobaczyła identyfikator dzwoniącego i odebrała: „Pracuję po godzinach”.
— A ja wiozę ci pyszny posiłek.
Anne podeszła do recepcji i zobaczyła Tommy'ego, który siedział w środku, czekając na nią.
Podeszła bliżej i powiedziała: „Czy nie mówiłam, że nie musisz wysyłać mi jedzenia?”.
— Nawet ten jeden raz? — Tommy zobaczył, że stoi. Chwycił jej drobny nadgarstek i przyciągnął do siebie.
Kiedy jej dotknął, wzdrygnęła się i usiadła bezradnie.
Zobaczyła przygotowany dla niej posiłek.
— Dlaczego jesteś dla mnie taki miły? — zapytała Anne.
Tommy spojrzał na nią łagodnie i odpowiedział: „Będę dla ciebie miły, a wszystko, co musisz zrobić, to to zaakceptować. Bez presji. Tak jak wtedy, gdy byłaś w Rezydencji Marwoodów. Jeśli chcesz, możesz nawet mówić do mnie »bracie«”.
Bracie… Anne spuściła wzrok. Wszystkie jej koszmary zaczęły się, gdy nazwała Anthony'ego „bratem”.
Dlatego nie miała odwagi nazwać tak Tommy'ego.
Nie powinna była spotykać się z Tommym raz za razem…
— Jeśli nie zjesz teraz, wystygnie i mój wysiłek pójdzie na marne. — Tommy wyciągnął rękę i potargał jej włosy. Opiekował się nią jak siostrą.
Anne poprawiła włosy i poskarżyła się: „Nie jestem dzieckiem. Dlaczego dotykasz mojej głowy?”.
Tommy zaśmiał się i odparł: „Dobrze, już nie będę. Jedz”.
Patrząc na uroczą twarz Anne, pomyślał, że ta dwudziestojednolatka jest dla niego zaledwie dzieckiem.
— Właśnie, co z panem Weirem? — przypomniała sobie Anne.
— Założył tę klinikę i pielęgnował ją jak własne dziecko. A jednak został zmuszony do jej sprzedaży. Co najważniejsze, kupiec nawet się nie pokazał, po prostu wykupił go pieniędzmi. Musiał czuć się okropnie — powiedział Tommy.
— Czy ten kupiec jest bardzo potężny? Kto to jest? — Anne była ciekawa. Czy był tak potężny jak Tommy?
Gdyby nie był potężny, Tommy byłby w stanie pomóc Robinowi, ale widocznie nie mógł.
Anne miała nadzieję, że istnieje ktoś, kto mógłby pokonać Anthony'ego…
— Słyszałem, że to ktoś z Grupy Archduke, więc nie mogłem pomóc Robinowi — wyjaśnił Tommy.
Słysząc to, jedyna nadzieja Anne zgasła. Jej twarz stała się jeszcze bledsza w świetle lamp.
Czy to Anthony? Anthony kupił klinikę?
Dlaczego on…
Anne zacisnęła dłoń na pudełku. Ponieważ użyła zbyt dużej siły, zgniotła je, a gorąca zupa wylała się na jej skórę.
— Ała!
Tommy natychmiast otworzył butelkę z wodą stojącą obok i chwycił jej dłoń, by przemyć oparzenie. „Nie ruszaj się”.
Woda spłynęła po jej dłoni, chłodząc oparzenie.
— Jest czerwona. — Tommy zmarszczył brwi, patrząc na zaczerwienioną skórę, którą polewał wodą.
Anne widziała, jak bardzo Tommy się martwi, i zrobiło jej się głupio. „Nic mi nie jest. Zupa nie była aż tak gorąca”.
Tommy podniósł wzrok i powiedział poważnie: „Jeśli twoja ręka jest uszkodzona, zaopiekuję się tobą”.
Nerwowa atmosfera została rozładowana przez Tommy'ego. Anne uśmiechnęła się. „Jak to? Odetniesz sobie rękę dla mnie?”.
— Nie chcesz mojej ręki?
— Przestań się wygłupiać… — Anne uśmiechnęła się szeroko.
Ciemny cień przesunął się po pomieszczeniu. Wysoka postać emanująca aurą ucisku zatrzymała się w progu.
Drzwi były uchylone i przybysz widział interakcję między Tommym a Anne. Dłoń Anne wciąż spoczywała w dłoni Tommy'ego.
Jako że postać emanowała potężną aurą, Tommy wyczuł niezwykłą atmosferę i spojrzał w tamtą stronę.
Anne również spojrzała. Kiedy zobaczyła te lodowate, mroczne oczy, cofnęła rękę, a jej nogi zamieniły się w watę. Oparła się o stół, co uchroniło ją przed upadkiem.
— Anthony? — Tommy był zaskoczony.
Anthony wszedł do pokoju. Jego wysoka sylwetka przytłaczała innych.
Atmosfera zgęstniała.
Kiedy Anthony zerknął na Anne, Tommy instynktownie stanął przed nią, zasłaniając ją przed nim.
Jednak to jeszcze bardziej przeraziło Anne.
Jakby między nią a Tommym coś było…
Groźba Anthony'ego zadźwięczała jej w uszach…
— Dawno się nie widzieliśmy. Nie spodziewałem się ciebie tutaj spotkać. Co tu robisz? — Tommy był zdezorientowany.
To była klinika chirurgiczna. Nie sądził, by przystojna twarz Anthony'ego, przy której nawet on czuł się niepewnie, wymagała jakichkolwiek poprawek.
Chyba że przyszedł tu dla Anne…
— Przejeżdżałem obok — rzucił chłodno Anthony.
Tommy podszedł do niego. „Nie widzieliśmy się tyle lat. Chcesz wyskoczyć na drinka?”.
— Dobrze. — Anthony nie odmówił. Odwracając się, jego orli wzrok prześlizgnął się po ofierze, która nie śmiała wydać z siebie dźwięku.
Gdy dwaj mężczyźni wyszli, Anne zwiotczała i opadła na krzesło.
Jej plecy były mokre od potu.
Wiedziała, dlaczego Anthony się pojawił. Grupa Archduke kupiła klinikę. Innymi słowy, Anthony kupił klinikę. Mógł pojawiać się w swojej klinice, kiedy tylko chciał.
Anne zakryła twarz z bezsilności.
Anthony kupił to miejsce, by ją kontrolować.
Kto by pomyślał, że ktoś posunie się tak daleko, by upewnić się, że nie ma ona wolności…
Anne pomyślała o operacji, którą przeszła. Czy Anthony się o tym dowie?
Prawdopodobnie nie.
Anthony nie sprawdzałby kart klientów.
Myśl o tym nieco ją uspokoiła.
Kiedy przyszedł pacjent, Anne wróciła do pracy.
Zabieg zakończył się około dziewiątej wieczorem.
Anne poszła do szatni. Jej telefon zadzwonił, gdy otworzyła szafkę i szykowała się do przebrania.
Wyjmując telefon, zamarła.
To była rozmowa wideo.
Mówiła Nancy, żeby nie dzwoniła. Co więcej, tam nie było nawet dnia!
Anne odebrała: „Halo?”.
— Mama? Czy to mama? — rozległ się dziecięcy głos. Serce Anne zmiękło, jakby całe zmęczenie nagle z niej spłynęło.
— Tak, to ja. Która jest godzina? Dlaczego nie śpisz? Gdzie są twoi bracia? — zapytała Anne.
Dzwoniła jej córka. Chloe wydęła wargi i powiedziała: „Jeszcze nie wstali. Tęsknię za mamą, więc wzięłam telefon Nancy, żeby do ciebie zadzwonić”.
Przypuszczenia Anne były słuszne. Nie winiła jej, tylko się uśmiechnęła. „Hmm, ja też za tobą tęsknię”.
W końcu dzieci nic nie wiedziały.
— Jak tam praca mamy?
— Właśnie skończyłam. Zaraz wracam do domu!
— Nie wracasz do nas?
Anne miała już coś powiedzieć, gdy usłyszała głos Nancy. „Chloe, dlaczego rozmawiasz przez telefon?”.
— Dzwonię do mamy.
— Czy nie mówiłam, że nie możemy dzwonić do mamy, kiedy jest w pracy?
— Tylko… tylko… na chwilkę…
Słysząc uroczy głos Chloe, Anne uśmiechnęła się łagodnie. Planowała połączyć się z nimi wideo później, kiedy u nich będzie dzień.
Drzwi szatni poruszyły się. Anne myślała, że to jej koleżanka z pracy.
Jednak kiedy się odwróciła, zobaczyła parę ciemnych oczu. Była tak przerażona, że zbladła.
— Do kogo dzwonisz? — zapytał Anthony z kamienną twarzą.
— Do nikogo… — Anne zesztywniała ze strachu.
— Daj mi telefon.
Anne chciała uciec, kończąc połączenie, ale jego ręka była szybsza…
— Ała!
Anne sapnęła i chciała odzyskać telefon, ale została przyciśnięta szyją do szafy.
— Ała!
Anthony przejął telefon, ale połączenie zostało zakończone.
Oddzwonił i włączył tryb głośnomówiący.
















