Jego Znak, Jej Skóra

Jego Znak, Jej Skóra

Autor: Anya Moreau

Rozdział 9
Autor: Anya Moreau
1 mar 2026
Drzwi do łazienki otworzyły się bez ostrzeżenia. Anne, która była w środku, zastygła. Nerwowo obserwowała onieśmielającego mężczyznę, który nagle się pojawił. Anthony spojrzał na nią wrogo i powiedział: — Zamknęłaś drzwi w mojej posiadłości? Kto dał ci pozwolenie? Anne nie była w stanie zaprzeczyć. To rzeczywiście nie był jej pokój. Zakole, łącznie z nią samą, należało teraz do Anthony'ego. Nie mogła mu jednak powiedzieć, dlaczego zamknęła drzwi. — Bałam… się… — powiedziała słabo Anne. Anthony utkwił swój ostry wzrok w jej telefonie i rozkazał: — Oddaj mi go. Anne zorientowała się, o co mu chodzi, i zacisnęła mocniej dłoń na telefonie. Nie spodziewała się, że Anthony przyjdzie o tej godzinie. Była nieprzygotowana… — Nie każ mi powtarzać! — Agresywny głos Anthony'ego rozbrzmiał w łazience. Anne była przerażona. Nie odważyła się czekać dłużej i nie miała wyboru, jak tylko oddać telefon. Kiedy Anthony chwycił jej telefon, jej serce przyspieszyło w niekontrolowany sposób. Bała się, że może odkryć jej sekret… Gdy Anthony patrzył na jej telefon, powiedziała słabo: — Miałam… miałam koszmar. Bałam się. Próbowałam zadzwonić do ciotki, ale nie chciałam cię sprowokować. Więc nie zadzwoniłam, a potem wszedłeś… Usunęła historię ostatnich połączeń, więc Anthony się nie dowie. Anthony wpatrywał się w nią ostro, jakby chciał ją prześwietlić na wylot. — Możesz próbować. Anne patrzyła na niego skonsternowana. — Pomogła ci uciec. Wiesz, co się z nią teraz stanie? — zapytał okrutnie Anthony. — Nie, to nie tak. Poprosiłam ciotkę, żeby przyniosła mi paszport. To nie ma z nią nic wspólnego. Ona nic nie wie! Ja… obiecuję ci, że nie będę się z nią więcej kontaktować… — obiecywała i wyjaśniała Anne. Była zbyt niewinna. Anthony nienawidził Sarah. Jak mógłby pozwolić jej się z nią kontaktować?! Aby zapewnić Sarah bezpieczeństwo, musiała przestać się z nią kontaktować… Anthony podszedł do niej i szarpnął jej twarz do góry. — Pamiętaj, nie wystawiaj mojej cierpliwości na próbę. Nie stać cię na to. Zrozumiano? — Zro… zrozumiano. — Oczy Anne zaszły łzami. Nagle jej telefon zadzwonił. Dźwięk rozniósł się echem po łazience. W tym czasie serce Anne podskoczyło. Kto… kto dzwonił? Nie, proszę, nie Nancy i dzieci… proszę! — Trzęsiesz się? — zapytał Anthony, jakby bawił się swoją ofiarą. Jego potężne palce trzymające Anne wyczuły jej drżenie. — Nie… — Anne odwróciła się i szybko sięgnęła po telefon. — Odbiorę… Jej odwrócenie się sprowokowało Anthony'ego. Wielka dłoń chwyciła ją za obojczyk i pchnęła na szybę przy wannie, przygniatając ją do niej… — Aaa! Anne była w szoku, a jej nogi zmieniły się w watę. Był zbyt silny! — Bądź grzeczna! — Anthony zmrużył na nią swoje ostre oczy. Jego wzrok utkwiony był w ekranie telefonu bez identyfikatora dzwoniącego. Jego palec przesunął po ekranie i odebrał połączenie. Rozległ się męski głos… — Anne? Słysząc ten głos, ciało Anne zadrżało, ale potajemnie westchnęła z ulgą. Ten znajomy głos należał do jej byłego chłopaka. Dlaczego dzwonił? Jednak w tym momencie, dopóki nie dzwoniła Nancy i dzieci, nic jej nie groziło… — Anne, kopę lat. Jak się masz? Odkąd zerwaliśmy, zawsze o tobie myślałem. Nie mogę o tobie zapomnieć… — rozległ się głos Lennona Benneta. Anne była oszołomiona. Instynktownie zerknęła na Anthony'ego. — Anne, wiem, że o mnie nie zapomniałaś. Gdyby tak było, nie zachowałabyś tego numeru, prawda? Słyszałem, że rzuciłaś studia dwa lata temu i w końcu wróciłaś. Wracam jutro. Spotkajmy się, dobrze? — zapytał Lennon. — Nie, u mnie wszystko w porządku. — Anne, nie znajdziesz innego mężczyzny, który traktowałby cię lepiej niż ja. — Ja… — Zanim Anne zdążyła odmówić, połączenie zostało zakończone. Anthony się rozłączył. Anne czuła presję intensywnego spojrzenia Anthony'ego. Szybko powiedziała: — Były chłopak, dawno zerwaliśmy. Cierpiałam, więc rzuciłam studia. Nie spodziewałam się, że mnie znajdzie. Od tamtej pory nie mieliśmy kontaktu. — Czy mnie to obchodzi? — prychnął Anthony. Anne poczuła się niezręcznie. Patrzyła na swój telefon w dłoni Anthony'ego. Telefon był taki jak ona – pod jego kontrolą. — Skoro wraca, powinnaś się z nim spotkać — powiedział Anthony ni z tego, ni z owego. Anne odmówiła: — Dlaczego miałabym? — Nie negocjuję z tobą. Anne nie wiedziała, co planował, ale wiedziała, że to nic przyjemnego. Poczucie niepokoju wzrosło. Nie odważyła się jednak sprzeciwić jego woli. W przeciwnym razie straciłaby życie! … Lennon zaproponował spotkanie w barze. Anne weszła do baru. Zobaczyła nie tylko Lennona, ale także czarny cień w strefie VIP na drugim piętrze. Był jak polująca bestia, patrząca z góry na ziemię. — Anne, tutaj! — Lennon ją zauważył. Anne zareagowała i dosiadła się. Mimo że miała pozwolenie Anthony'ego, wciąż była bardzo zdenerwowana i niespokojna, ponieważ nie wiedziała, co Anthony próbuje zrobić. Niepewność sprawiała, że była nerwowa. — Anne, minęło sporo czasu. Tak się cieszę, że znowu cię widzę — powiedział Lennon z ekscytacją. Anne się nie odzywała. Lennon był studentem starszego roku na jej uczelni za granicą. Uganiał się za nią przez dwa miesiące. Ponieważ oboje pochodzili z Luton, dobrze się dogadywali. Jednak w ciągu pół roku na własne oczy zobaczyła go w łóżku z inną kobietą. — Zamówię dla ciebie bezalkoholowego drinka. Zazwyczaj nie pijesz. — Lennon wydawał się być wyrozumiałym chłopakiem. — Dlaczego próbowałeś mnie znaleźć? — Anne nie była chętna na spotkanie z nim. Nie była gotowa mu wybaczyć. — Anne, nieważne, kto był u mojego boku, nigdy o tobie nie zapomniałem. Żałowałem tego. Anne, proszę, wróć do mnie! Obiecuję ci, że nie pozwolę, by to się powtórzyło. — Znasz mnie dobrze. Jeden raz wystarczy. — Skoro to prawda, dlaczego spotkałaś się ze mną? Jestem pewien, że wciąż coś do mnie czujesz! — Lennon wyciągnął rękę, próbując chwycić jej dłoń. Anne szybko cofnęła rękę. Podniosła wzrok. Nieważne, jak daleko był ten mężczyzna, nie dało się przeoczyć jego onieśmielającego spojrzenia. Chciała wyjść! Jednak nie wiedziała, kiedy będzie mogła wyjść. Nawet jeśli nie potrafiła zadowolić Anthony'ego, nie mogła mu się sprzeciwić! Wkrótce potem… — Joł! Czy to nie Anne? Prawie cię nie poznałem w tym stroju! — Mocno umalowany mężczyzna podszedł, by poflirtować z Anne. Wyglądało na to, że ją znał.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 9 – Jego Znak, Jej Skóra | Czytaj powieści online na beletrystyka