Jego Znak, Jej Skóra

Jego Znak, Jej Skóra

Autor: Anya Moreau

Rozdział 3
Autor: Anya Moreau
2 mar 2026
Anthony rzucił marynarkę na sofę. Czarna koszula opinała jego wysoki i dobrze zbudowany tors, choć wyglądał agresywnie. Anne spuściła wzrok. Nie zapomniała całkowicie o tamtej nocy. Wiedziała, jak umięśnione i seksowne jest jego ciało. – Dlaczego… dlaczego mnie tu przywiozłeś? – zapytała ze strachem. Nie śmiała podnosić głosu w obecności tego potężnego mężczyzny. Jednak po tym, jak się odezwała, usłyszała burczenie dochodzące z jej wygłodniałego żołądka. Anne poczuła się zawstydzona. Od czasu wyjścia z samolotu nic nie jadła. Wyczerpanie ucieczką i lotem w końcu dawało o sobie znać. Anthony powiedział chłodno: – Musisz być głodna. Podać jedzenie! Z drugiego końca sali nadszedł mężczyzna w średnim wieku w służbowym uniformie, niosąc miskę gorącej zupy, którą postawił na stole. – Panie Marwood, zupa z owoców morza jest gotowa – oznajmił kamerdyner Hayden, po czym usunął się uprzejmie na bok. To było tak, jakby nigdy nie istniał. Kiedy Anne usłyszała słowa „owoce morza”, jej twarz zbladła. – Możesz zjeść kolację – powiedział Anthony z zimnymi oczami. – Ja… mam uczulenie na owoce morza. Nie mogę tego jeść – powiedziała drżącym głosem. Miała silną alergię na owoce morza. Gdyby je zjadła, objawy mogłyby nawet pozbawić ją życia! Doświadczyła tego już wcześniej… – Więc zamierzasz zmarnować mój wysiłek? – Oczy Anthony'ego były przepełnione nienawiścią. Anne zrozumiała. Anthony zrobił to celowo. Chciał ją zabić! – Nie… Nie mogę tego zjeść. Umrę… – Anne opierała się i cofała. Anthony ruszył do przodu, chwycił ją za ramię i rzucił w stronę stołu. – Jedz! – Ała! Anne upadła na stół, a torebka, którą trzymała, upadła dwa, trzy metry od niej. Ponieważ wyłączała telefon w pośpiechu, nie zasunęła torebki, przez co telefon wypadł na zewnątrz. Anne w ogóle nie przejęła się bolącymi kolanami. Z niepokojem wpatrywała się w leżący na widoku telefon. Anthony szedł w stronę urządzenia. W chwili, gdy podniósł telefon, Anne poczuła, jak jej oddech i bicie serca zatrzymują się. Anthony podniósł telefon i zorientował się, że jest wyłączony. Nacisnął przycisk z boku, by go włączyć, i zdał sobie sprawę, że telefon nie był wyłączony z powodu braku baterii. – Ja… bałam się, że ciotka zadzwoni, więc go wyłączyłam… – Anne wiedziała, jak bardzo Anthony nienawidził jej ciotki. Postrzegał Sarę jako wroga. – Hasło. – Anthony spojrzał na nią chłodno. Anne poczuła narastający strach i była bliska omdlenia. Wiedziała jednak, że musi zachować spokój. – Pozwól mi… – Anne podeszła i ostrożnie wzięła telefon od Anthony'ego. Wróciła do stołu, bojąc się pokazać mu kod. Anthony patrzył na nią chłodno i drwiąco. Anne opuściła głowę, by wpisać hasło, jednocześnie rozglądając się dookoła. Nagle chwyciła zupę z owoców morza ze stołu i chlusnęła nią! Bang! Zupa upadła między nich! Gorący płyn rozlał się po podłodze, uniemożliwiając Anthony'emu podejście bliżej! Ciemne oczy Anthony'ego błysnęły, gdy zobaczył uciekającą kobietę. Zawołał: – Zatrzymać ją! Anne była przerażona i biegła jeszcze szybciej. Kiedy wybiegła z salonu, zobaczyła ochroniarzy nadchodzących z naprzeciwka, więc szybko skręciła. Zobaczyła schody i pospiesznie zaczęła zbiegać w dół. Jednak szpilki utrudniały jej bieg, a co dopiero zbieganie po schodach. Nagle straciła równowagę… – Aaaaa! Anne upadła i stoczyła się ze schodów. – Ała! Anthony dogonił ją i stanął na szczycie schodów, patrząc w dół bez serca. Widział tylko Anne leżącą u podnóża schodów. Straciła przytomność, a z jej rannej głowy sączyła się krew… Anne obudziła się gwałtownie, jakby z koszmaru. Usiadła i jęknęła, czując zawroty głowy. Dotknęła czoła i wyczuła bandaż na głowie. Przypomniała sobie upadek ze schodów. Ale teraz była w tym obcym pokoju. Na zewnątrz zrobiło się już jasno… Jakaś myśl przemknęła jej przez głowę, więc z niepokojem przycisnęła dłoń do piersi, wstała z łóżka i poszła do łazienki. Po zamknięciu drzwi wyjęła telefon zza dekoltu. Ukryła go tam podczas ucieczki i na szczęście wciąż tam był. Anne nie przejmowała się swoim stanem. Natychmiast usunęła wszystkie wiadomości dotyczące dzieci. Na szczęście miała kopię zapasową na komputerze. Zrobiwszy to, napisała do niani: [Nie dzwoń do mnie i nie pozwalaj dzieciom do mnie dzwonić. Coś się stało. Zadzwonię, gdy to się skończy. Mówię poważnie.] Nancy, niania, odpisała: [Co się stało?] Anne odpowiedziała: [Nie martw się, nic mi nie jest. Proszę, zaopiekuj się dziećmi.] Po tym wyszła z łazienki. Anne rozejrzała się po sypialni. Była obca, ale luksusowy wystrój nie pozostawiał wątpliwości, że to pokój w rezydencji. Wiedziała, że Anthony ją tu umieścił, i nie mogła przestać myśleć o tym, co on planuje. Bez względu na to, czego chciał, nie mogła tu dłużej zostać. Musiała wyjść! Anne otworzyła drzwi sypialni i znalazła schody. Rezydencja była tak duża, że od szukania wyjścia bolała ją głowa. Po zejściu na dół nie przejmowała się odzyskaniem torebki. Próbowała uciec z telefonem w dłoniach. Została jednak zatrzymana, zanim dotarła do wielkiej metalowej bramy. Prawie wpadła na ochroniarza i musiała się cofnąć. Anne starała się nie panikować i powiedziała: – Pozwólcie mi wyjść. – To rozkaz pana Marwooda – powiedział chłodno ochroniarz, niczym maszyna. – Gdzie… on jest? – Nie wiem. Anne wiedziała, że nie ma wyjścia. Co innego mogła zrobić? Wróciła do pokoju i zadzwoniła do Sarah. – Ciociu, czy nie mówiłaś, że Anthony dawno wyjechał z Luton? Dlaczego się pojawił? Nie wróciłaby do Luton, gdyby wiedziała, że on tu jest! – Wyjechał! Nie miałam od niego wieści przez wiele lat. Na pewno wiedzielibyśmy, gdyby był w Luton, i powiedziałabym ci! Anne ufała ciotce, więc dlaczego Anthony pojawił się na przyjęciu? Z uprzejmości? Nie ma mowy. Sarah powiedziała jej, że Anthony dawno zerwał kontakty z Ronem i resztą rodziny Marwoodów. Całkowicie stracili ze sobą kontakt. Więc dlaczego… Anne potarła czoło; głowa ją bolała. Anthony nie przyszedł na przyjęcie, by świętować, ale by ją uwięzić. Jednak było już za późno, by to sobie uświadomić… – Anne, co się dzieje? Co się stało? Próbowałam dzwonić, ale miałaś wyłączony telefon. – Ja… nic mi nie jest. Spotkałam starych znajomych i poszliśmy na drinka do baru. Wypiłam za dużo… – Anne skłamała, bo nie chciała martwić ciotki. W końcu Anthony ścigał teraz tylko ją.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 3 – Jego Znak, Jej Skóra | Czytaj powieści online na beletrystyka