– Co się stało? Od teraz zamierza mnie pani kontrolować, panno Quillen? – zażartował swobodnie Emmanuel.
W końcu Mackenzie nigdy wcześniej nie pytała go, dokąd wychodził.
Mackenzie mimowolnie zacisnęła pięści, ale w następnej chwili rozluźniła je i powiedziała z ponurym uśmiechem:
– Nie mam czasu cię kontrolować. Chciałam cię tylko poinformować, że w przyszłości nie masz prawa wracać do domu po je
















