Moja żona, sekretna miliarderka

Moja żona, sekretna miliarderka

Autor: Avelon Thorne

Rozdział 4 Zawarcie małżeństwa
Autor: Avelon Thorne
3 mar 2026
– Zabierzcie to wszystko z powrotem! Emmanuel kazał Terence'owi zabrać wszystko po tym, jak skorzystał z podwózki. – Co takiego? Terence nie był jedynym zszokowanym żądaniem Emmanuela. Alessandra i Roselynn były równie zaskoczone jak on. – Te rzeczy są warte co najmniej dziesięć milionów! Jesteś pewien, że ich nie chcesz? – zapytał ponownie Terence, by upewnić się, że uszy go nie mylą. Dziesięć milionów może być dla mnie niewielką kwotą, ale dla tego młodego człowieka i jego rodziny powinna to być suma astronomiczna! – Zgadza się; nie chcę ich. Mój nieżyjący ojciec nauczył mnie, by nie przyjmować rzeczy, na które nie zasłużyłem. Nie mogę przyjmować tak drogich prezentów tylko za to, że ci pomogłem – odparł stanowczo Emmanuel. Roselynn mogła tylko wydać z siebie bezradne westchnienie, widząc, jak bardzo jest szlachetny. Alessandra poczuła się nieco smutna, zastanawiając się, kiedy Emmanuel będzie w stanie znaleźć sobie dziewczynę i się ożenić. – Haha! Niech więc i tak będzie! Terence kiwnął głową z ekscytacją i zabrał prezenty do domu. Obawiając się, że Mackenzie mu nie uwierzy, nagrał nawet cały proces i pokazał jej jako dowód. – Widzisz to, Mackenzie? Mówiłem ci, że ten człowiek zda test! Teraz, skoro przegrałaś zakład, czas dotrzymać słowa i wyjść za niego! Chcę moich wnuków! – ponaglał ją Terence. Choć Mackenzie nic nie odpowiedziała, nie należała do osób, które łamią słowo. Skoro przegrała zakład z dziadkiem, postanowiła załatwić sprawę następnego dnia. W przeciwnym razie na pewno dręczyłby ją o to codziennie. Bardzo wcześnie następnego dnia Emmanuel odebrał telefon z nieznanego numeru. – Skoro wczoraj odmówiłeś przyjęcia moich prezentów, postanowiłem w zamian przedstawić ci kandydatkę na żonę. Nie odmówisz chyba temu, prawda, młody człowieku? Ten głos... To ten dziwny staruszek z wczoraj! – Hej, staruszku, jesteś jakimś oszustem czy co? Czy to nowa taktyka wyłudzania od ludzi oszczędności życia? – odpowiedział Emmanuel z chichotem. Oczywiście, w rzeczywistości nie uważał Terence'a za oszusta. Po aurze Terence'a mógł stwierdzić, że staruszek jest niesamowicie bogaty. Jednak nie mógł zrozumieć, dlaczego Terence wybrał właśnie jego spośród wszystkich innych. Terence celowo go podpuszczał, mówiąc: – Haha! Tak, chcę cię podstępem zmusić do ożenku. Co jest? Boisz się? – Co za zbieg okoliczności! To jedyna rzecz, której się nie boję! – odpowiedział poważnie Emmanuel. Alessandra nieustannie go męczyła po tym, jak jego osiemnasta sesja swatów zakończyła się wczoraj fiaskiem, więc był gotów ożenić się z każdą kobietą, byle tylko ją uciszyć. – W takim razie udaj się natychmiast do Urzędu Stanu Cywilnego ze wszystkimi odpowiednimi dokumentami – poinstruował Terence. Dobrze! Pójdę! Nie boję się ożenku! Z tą myślą Emmanuel zrobił, co mu kazano, i udał się do urzędu ze wszystkimi dokumentami. Terence powiedział mu, że druga strona jest silną i zdolną profesjonalistką w świecie korporacyjnym, więc Emmanuel nie miał wielkich nadziei co do jej wyglądu. Będąc ginekologiem, tak bardzo przyzwyczaił się do oglądania kobiecego ciała, że nie dbał nawet o jej figurę. Wszystko, czego Emmanuel pragnął, to by miała przyzwoity charakter. Przynajmniej musiałaby być lepsza od Milani. Jego szczęka opadła z szoku, gdy dotarł do urzędu i zobaczył kobietę, którą miał poślubić. Co? Mackenzie? Jej lodowata aura i czerwony kabriolet, w którym siedziała, były wyraźnym wskaźnikiem, że pochodzi z zamożnej rodziny. Mimo że wyglądała pięknie, żaden facet nie odważył się jej podrywać, ponieważ wyraźnie była poza ich ligą. – No? Na co czekasz? Chodź tutaj! – zawołała do niego Mackenzie. Samo jej spojrzenie wystarczyło, by Emmanuel posłusznie wykonał polecenie. Ten staruszek nie kłamał, mówiąc, że jest potężną kobietą w świecie korporacji! Ma wokół siebie taką autorytarną i dominującą aurę! – Pani Quillen? Czy to pani chce wyjść za mnie? – zapytał Emmanuel, wciąż nie mogąc w to uwierzyć. – Co, nie chcesz się ze mną ożenić? – odparła Mackenzie z lekkim grymasem. Człowieku, ta jej lodowata aura jest doprawdy przerażająca! Założę się, że wciąż jest singielką, bo większość facetów jest onieśmielona jej osobą! – Oczywiście, że chcę! Inaczej bym tu nie przyszedł! Emmanuel nie był pewien, czy jest podekscytowany, czy przerażony swoją sytuacją. Mackenzie może być najpiękniejszą kobietą, jaką kiedykolwiek widziałem, ale wydaje się nieco trudna we współżyciu. Cóż... Muszę się tylko ożenić, żeby uciszyć matkę, więc tak naprawdę nie ma znaczenia, czy się dogadamy, czy nie! – W takim razie wejdźmy do środka i miejmy to z głowy! – powiedziała Mackenzie, wysiadając z samochodu i wchodząc prosto do budynku urzędu. Przyzwyczajona do robienia wszystkiego samodzielnie, była sama nawet podczas własnego ślubu. szła tak szybko, że Emmanuel musiał truchtać, by za nią nadążyć. – Jesteś pewien, że nie chcesz tego przemyśleć? Nie jest za późno, by zmienić zdanie – przypomniała mu Mackenzie, gdy mieli zostać zarejestrowani jako małżeństwo. Ponieważ w rzeczywistości nie chciała poślubić Emmanuela, miała nadzieję, że on zmieni zdanie. W ten sposób Terence nie miałby wyboru i musiałby przestać na nią naciskać. – Jak na kogoś o zimnej osobowości, jesteś zaskakująco niezdecydowana i wahająca się – odpowiedział Emmanuel z nonszalanckim uśmiechem. Słysząc to, spojrzenie Mackenzie stało się intensywniejsze. Jej wzrok był tak ostry, jakby mógł przeciąć Emmanuela na pół. – Lepiej, żebyś tego nie żałował! To była ostatnia rzecz, jaką powiedziała mu Mackenzie, zanim wzięli ślub. Dziesięć minut później oboje wyszli z Urzędu Stanu Cywilnego z aktem małżeństwa w ręku. Ponieważ Mackenzie milczała i utrzymywała lodowaty wyraz twarzy przez cały czas, pracownicy przy okienku rejestracyjnym zastanawiali się nawet, czy para nie pomyliła okienek. Czy oni przyszli się rozwieść, czy wziąć ślub? – Żenię się z tobą tylko po to, by spełnić obietnicę złożoną dziadkowi, więc nie traktuj tego małżeństwa zbyt poważnie. Możesz po prostu żyć swoim życiem, a ja będę robić to samo. Nie będzie mnie nawet obchodziło, jeśli będziesz sypiał z innymi kobietami – powiedziała chłodno Mackenzie. Choć nieco dotknięty, Emmanuel nie mógł powstrzymać uśmiechu rozbawienia, gdy to usłyszał. Czy Mackenzie pomyliła nasze role, czy co? Zazwyczaj to rola drania-męża, by mówić takie kwestie swojej żonie. – Och, przy okazji, wspomniałeś, że nie kupiłeś domu, prawda? – zapytała nagle Mackenzie. – Tak, zgadza się – odpowiedział Emmanuel, kiwając głową. Mackenzie podała mu komplet kluczy, ku jego wielkiemu zaskoczeniu. Jako dyrektor generalna Terence Group przywykła do bycia przygotowaną. – Co to ma znaczyć? – zapytał Emmanuel. – Żyjemy w patriarchalnym świecie, więc oczekuje się, że kobiety wprowadzą się do swoich mężów. Odmawiam wprowadzenia się do twojego domu, więc zamiast tego zorganizowałam nam własne lokum. Możesz tam od teraz mieszkać, ale pamiętaj, że rzadko będę w pobliżu – odpowiedziała Mackenzie z beznamiętnym wyrazem twarzy. – Czy tylko mi się wydaje, czy jestem traktowany jak utrzymanek? Emmanuel odmówił przyjęcia kluczy, gdyż jego duma i honor mu na to nie pozwalały. – Bierz klucze! – rozkazała chłodno Mackenzie. Ten autorytarny ton i przeszywające spojrzenie wystarczyły, by zmusić Emmanuela do posłuszeństwa. Jak przystało na potężną szefową w świecie korporacji! Po prostu nie możesz się zmusić, by jej się sprzeciwić! Emmanuel nie miał innego wyboru, jak przyjąć klucze. – Dobrze! Zakładam, że bycie utrzymankiem jest lepsze niż nic! Skoro byli już małżeństwem, wdawanie się w konflikty o tak trywialne sprawy uczyniłoby jego życie jeszcze trudniejszym. – Żegnaj! – powiedziała Mackenzie, przygotowując się do odejścia. – Niech pani zaczeka, panno Quillen! – zawołał Emmanuel, chwytając ją za nadgarstek. Kiedy jednak Mackenzie się odwróciła, jej spojrzenie było tak intensywne, że Emmanuel szybko puścił jej rękę. – Czego jeszcze chcesz? – zapytała chłodno Mackenzie. Nie lubiła ludzi, zwłaszcza mężczyzn, którzy byli niezdecydowani i dużo narzekali. – Są trzy rzeczy, które musimy sobie wyjaśnić. Mówi się, że małżeństwa mają tendencję do upodabniania się do siebie. Odrobina jej osobowości już udzielała się Emmanuelowi, gdy powiedział w podobnie profesjonalnym tonie: – Po pierwsze, będę potrzebował twoich danych kontaktowych. W ten sposób będę mógł do ciebie zadzwonić, kiedy tylko będę potrzebował. Tak jak ty wyszłaś za mnie, by zadowolić swojego dziadka, ja robię to, by zadowolić moją matkę. Muszę mieć możliwość skontaktowania się z tobą, na wypadek gdyby o ciebie pytała, prawda? Mimo zimnej osobowości Mackenzie była rozsądną osobą, więc zgodziła się na jego prośbę. – Masz, możesz się ze mną kontaktować na WhatsAppie. Po zapisaniu jej numeru Emmanuel kontynuował: – Po drugie, będę ci płacił pięć tysięcy miesięcznie. Możesz traktować to jako czynsz za dom albo jako dotrzymanie przeze mnie obietnicy z naszej poprzedniej randki. Usta Mackenzie wykrzywiły się w pogardliwym uśmiechu, gdy to usłyszała. Biorąc pod uwagę ilość pieniędzy, jaką posiadała, pięć tysięcy było dla niej śmiesznie małą kwotą. Mimo to nie odrzuciła jego oferty. – Po trzecie, chcę znać twoje plany dotyczące naszego życia jako małżeństwa – kontynuował Emmanuel z poważnym wyrazem twarzy.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 4 Zawarcie małżeństwa – Moja żona, sekretna miliarderka | Czytaj powieści online na beletrystyka