Po Jego Trupie

Po Jego Trupie

Autor: Avelon Thorne

Rozdział 3 Nie czekaj na mnie
Autor: Avelon Thorne
2 mar 2026
O godzinie dziewiętnastej Chloe dotarła do restauracji. Z wyćwiczoną swobodą Ian odsunął jej krzesło. Usiadła cicho i obserwowała, jak składa zamówienie. Ubrany w czarny garnitur biznesowy i dopasowaną koszulę, Ian nosił się nie z nudną monotonią, ale z niewymuszoną elegancją. Wychowywany od dzieciństwa na spadkobiercę rodziny Hamiltonów, pochodził z nienagannego środowiska, otrzymał doskonałe wykształcenie, posiadał bystry intelekt i wykazywał się nienagannymi manierami. Przez całe dwadzieścia pięć lat, odkąd Chloe go znała, nigdy nie słyszała, by przeklinał lub stracił panowanie nad sobą. Nawet do kelnerów odzywał się z niezmienną uprzejmością, jakby każda sytuacja pozostawała pod jego ścisłą kontrolą. „Ian jest wyjątkowy, a jednak ożenił się z kobietą, której nie kocha. Oczywiście, że to skończy się rozwodem” – pomyślała Chloe, czując w sobie gorzką i zimną prawdę. Podczas gdy czekali na jedzenie, Ian postawił małe pudełeczko z biżuterią obok talerza Chloe. – Na naszą trzecią rocznicę – powiedział. Zacisnęła dłoń na szklance z wodą, skinęła lekko głową i zerknęła na pudełko z beznamiętnym spokojem. Kochała Iana od dwudziestu dwóch lat i była jego żoną od trzech. Nikt nie rozumiał lepiej od niej, jak zimny był pod tą wypolerowaną, dżentelmeńską powłoką i jak celowo trzymał ją na dystans. Kiedy była młoda i naiwna, błagała go o prezenty. Czasami, zmęczony jej uporem, ulegał, a ona ceniła i chwaliła się każdym prezentem przez wiele dni. Po bankructwie rodziny Irvine matka powiedziała jej: „Jesteś teraz zwykłą dziewczyną. Nie jesteśmy już równi im statusem społecznym. Nie jesteś godna Iana”. Od tego dnia Chloe nigdy więcej nie zachowywała się jak rozkapryszona księżniczka ani nie prosiła Iana o kolejny prezent. A jednak, mimo że jej nie kochał, Ian zachowywał wszelkie pozory idealnego męża. Nigdy nie przegapił żadnej okazji, czy to jej urodzin, Walentynek, czy ich rocznicy – każda z nich była upamiętniona przemyślanym prezentem. Zauważając brak zainteresowania Chloe, Ian sam otworzył pudełko i wyjął diamentową bransoletkę. Już na pierwszy rzut oka mogła stwierdzić, że była warta grubo ponad milion. Sięgając, Ian wziął lewą dłoń Chloe, by zapiąć bransoletkę na jej nadgarstku. Chloe instynktownie spróbowała się cofnąć. Jego uścisk zacieśnił się, a jego oczy przytrzymały jej spojrzenie z cichą intensywnością. – Nie podoba ci się? Był czas, kiedy nawet zwykła gumka do włosów od niego sprawiłaby, że jej serce trzepotałoby przez wiele dni. Ale teraz, gdy próbował zapiąć wykwintną diamentową bransoletkę na jej nadgarstku, instynktownie się odsunęła. Chloe pokręciła głową, a jej wyraz twarzy był chłodny i obojętny. – Jest w porządku – powiedziała. Jej dłoń leżała nieruchomo w jego dłoni, ani nie akceptując, ani nie stawiając oporu, po prostu zawieszona w bezsłownej dwuznaczności. Ian zapiął bransoletkę na jej nadgarstku, a jego palce zatrzymały się o chwilę dłużej niż to konieczne. – Wygląda pięknie – powiedział. – Dziękuję – odpowiedziała, tonem uprzejmym, ale całkowicie pozbawionym ciepła. Pozwoliła dłoni spoczywać bezwładnie w jego uścisku przez kolejną chwilę, zanim delikatnie ją wycofała; diamenty lśniły zimno na jej skórze. Ian zmarszczył brwi. Chloe podążała za nim krok w krok, odkąd byli dziećmi. Od momentu, gdy nauczyła się mówić, nigdy nie wahała się prosić go o różne rzeczy. Kiedyś przyjmowała wszystko, co jej dał, bez względu na to, jak małe to było, ze szczerym zachwytem. Ale teraz, po trzech latach małżeństwa, jakoś nauczyła się być uprzejma. „Musi stroić fochy, zła, że byłem nieobecny i wybrałem Andreę zamiast naszej rocznicy” – pomyślał. Podnosząc sztućce, nałożył jej porcję. – Twój ulubiony naleśnik. Chloe spojrzała na deser, po czym podniosła wzrok, by napotkać jego spojrzenie. – Gdybym powiedziała, że chcę spróbować naleśnika zrobionego przez ciebie, czy naprawdę nauczyłbyś się go dla mnie robić? – Jej głos był cichy, ale pytanie zawisło w powietrzu, ostre i sprawdzające. Ian kroił stek z gracją, a jego głos był niski i zmysłowy. – Każdy ma swoje mocne strony. Nawet młodsi kucharze tutaj ugotowaliby lepiej ode mnie. Zamów cokolwiek chcesz. Nie martw się o koszty. Chloe spuściła wzrok, ukrywając rozczarowanie i ból. „Każdy ma swoje mocne strony. Co za wygodna wymówka. Mógł upiec jagodowe ciasto własnoręcznie dla niej i ich syna, chwaląc się tym nawet dumnie na Instagramie. A jednak nie chciało mu się nauczyć jednego deseru dla mnie”. Granica między miłością a obojętnością nigdy nie była wyraźniejsza. Wzięła kęs naleśnika. Smakował dziwnie gorzko i nieprzyjemnie. Marszcząc brwi, zmusiła się do przełknięcia go, podobnie jak zmuszała się do przełykania goryczy w sercu, nie mając jak jej uwolnić. Cała chęć do rozmowy ją opuściła. Jedzenie w jej ustach smakowało jak trociny. Zgodnie ze swoim zwyczajem Ian niewiele mówił podczas posiłku, a jego ruchy były wytworne i kontrolowane. Ciężka cisza zapadła między nimi, przerywana jedynie okazjonalnym dźwiękiem sreber. Powietrze zgęstniało od niewypowiedzianego napięcia. Ian przerwał jedzenie i przyjrzał się uważnie Chloe. Jako dziecko nigdy nie potrafiła usiedzieć spokojnie przy stole. Gdy podrosła, trajkotała bez końca przez każdy posiłek. Kiedyś zastanawiał się, czy może mieć ADHD i nawet sugerował jej rodzicom, by zabrali ją do lekarza. Nawet gdy była zdenerwowana, płakała lub krzyczała, ale nigdy nie zamykała się w takim milczeniu. Zirytowany Ian pociągnął za kołnierzyk. Właśnie wtedy ekran jego telefonu rozbłysnął powiadomieniem. Zerknął na niego i odwrócił ekranem do dołu. Gdy sięgał po szklankę Chloe, by dolać jej soku, telefon zaczął wibrować. Zawahał się, odrzucił połączenie i dokończył nalewanie. Ale zanim zdążył odstawić szklankę, telefon zabrzęczał ponownie. Ich oczy się spotkały, a wyraz twarzy Iana nieco pociemniał. Uwaga Chloe jednak pozostała skupiona na uparcie wibrującym telefonie. Znała go od lat. Nawet gdy musieli porozmawiać, jedno nieodebrane połączenie zwykle wystarczało. Jeśli nie odbierał, pisała SMS-a. Mogła wysyłać wiadomość za wiadomością, ale nigdy nie ważyła się zalewać jego telefonu nieustannymi połączeniami. To była granica, którą dla niej wyznaczył. Poza tym rozumiała jego napięty grafik i formalne otoczenie, w jakim często pracował. Nigdy nie chciała być uciążliwa. To połączenie jednak wyraźnie pochodziło od jego niezapomnianej pierwszej miłości. Chloe dostrzegła w oczach Iana nie gniew, lecz pilność. Gdy telefon zadzwonił po raz czwarty, w końcu się odezwał. – Zostawię ci samochód. Jedź do domu i odpocznij wcześniej. Nie czekaj na mnie. Gdy wstał, Chloe również wstała. Tłumiąc ciężki ból w piersi, wzięła torebkę i telefon. – Nie martw się o mnie – powiedziała równym głosem. – Wrócę taksówką. – Ian nie zaoferował żadnego wyjaśnienia, a Chloe o żadne nie poprosiła. Roztargniona, wpadła na kelnera przechodzącego obok jej stolika, gdy odchodziła. Jej telefon i torebka upadły na podłogę. Wszystko się rozsypało, w tym ugoda rozwodowa, którą wydrukowała wcześniej w kancelarii. Ian schylił się, by pozbierać papiery, ale Chloe błyskawicznie chwyciła ugodę rozwodową, zanim zdążył po nią sięgnąć. To nie był jeszcze czas na konfrontację. Zamierzała poczekać, aż matka wyjdzie ze szpitala. Wzrok Iana omiótł rozsypane kosmetyki, a potem spoczął na papierze zaciśniętym w dłoni Chloe. Jego wyraz twarzy stał się czujny, gdy sięgnął w tamtą stronę. – Co to za dokument? – Tylko jakieś papiery medyczne – skłamała Chloe, starając się ze wszystkich sił, by jej głos brzmiał lekko. – Doprawdy? – Nie uwierzył jej. Jego oczy pozostały utkwione w jej dłoni, a ton przesycony był cichym sceptycyzmem. Chloe próbowała się odsunąć, ale Ian niemal wyrwał jej dokument z uścisku. Przez chwilę trwali w cichej szarpaninie, każde trzymając koniec papieru, żadne nie chcąc ustąpić. Właśnie wtedy, gdy Chloe poczuła, że jej chwyt na rogu kartki zaczyna słabnąć, telefon Iana zawibrował po raz kolejny. Rzucił jej ostre spojrzenie, po czym puścił dokument.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 3 Nie czekaj na mnie – Po Jego Trupie | Czytaj powieści online na beletrystyka