Głos Iana był stanowczy.
– Jeśli się uspokoiłaś, to możemy porozmawiać jak dorośli. – Ale Chloe była całkowicie zdruzgotana, ledwo mogła się poruszyć czy zareagować.
Leżała z zamkniętymi oczami, opuszczona przez wszystkie siły. Ian zawahał się, po czym wstał, by posprzątać łazienkę.
Kłócili się już wcześniej, ale Chloe nigdy nie rzucała przedmiotami w gniewie. Nigdy też nie czekała, aż on ją uspokoi. Gdy emocje opadały, zawsze przychodziła do niego pierwsza, by naprawić sytuację.
W głębi duszy wierzył: „Ona po prostu kocha mnie za bardzo. Przegapiłem naszą trzecią rocznicę, a teraz jest tak zdenerwowana, że nie chce nawet przyjąć prezentu, który kupiłem na przeprosiny”.
Po wzięciu prysznica i przebraniu się w piżamę, Ian zszedł na dół i przyniósł miskę rosołu do sypialni. Postawił ją na szafce nocnej i delikatnie spróbował obudzić Chloe.
– No dalej, usiądź i zjedz trochę.
Chloe przewróciła się na bok, odwracając się do niego plecami. Ian usiadł na skraju łóżka, pociągnął ją stanowczo, opierając o swoją pierś i powiedział:
– Bądź grzeczna i zjedz rosół. Zrób to, a zapomnę o tym, że udawałaś omdlenie i skarżyłaś się mojej matce.
Głos Chloe był zachrypnięty, a wyraz twarzy odrętwiały.
– Ian – zapytała cicho – gdybym umarła, nadal myślałbyś, że udaję?
Zanim jej rodzina zbankrutowała, rzeczywiście była kapryśna i rozpieszczona. Ale po trzech latach małżeństwa z Ianem nie była już tą samą księżniczką z rodu Irvine'ów, co kiedyś.
Ian obrócił ją twarzą do siebie, jego spojrzenie było stałe i bezkompromisowe.
– Wygląda na to, że wciąż nie jesteś wystarczająco spokojna – powiedział, a jego głos był niski i opanowany.
Chloe napotkała jego wzrok, jej oczy były zmęczone, ale niewzruszone.
– Nie potrafię zachować spokoju, gdy jestem z tobą – odpowiedziała.
Ian puścił ją i wstał.
– Skoro tak się czujesz, zatrzymam się gdzie indziej na kilka dni – powiedział beznamiętnie. – Porozmawiamy, kiedy będziesz gotowa zachowywać się rozsądnie.
Z tymi słowami odwrócił się i poszedł do garderoby, by się przebrać. Kilka minut później wyszedł, w pełni ubrany i gotowy do wyjścia.
Ian zatrzymał się w nogach łóżka, stojąc w milczeniu przez dłuższą chwilę. Widząc, że Chloe wciąż tam leży, nieruchoma i pozbawiona ducha, odwrócił się i wyszedł bez oglądania się za siebie, zostawiając ją samą, by tonęła w ciężarze swojej rozpaczy.
*****
Następnego ranka Mia przyszła odwiedzić Chloe, która wciąż nie wstała z łóżka. Współczując jej, ale nie odważając się powiedzieć zbyt wiele, Mia pomogła jej wstać, zjadła z nią śniadanie i zabrała na spacer.
Ian zawsze był surowy wobec Mii. Wiedziała, że gdyby odważyła się plotkować, nie zawahałby się odciąć jej kieszonkowego.
Świeże powietrze nieco poprawiło nastrój Chloe. Mia zaprowadziła ją do luksusowego centrum handlowego należącego do Hamiltonów.
– Chloe – zapytała ostrożnie – czy powiedziałaś już coś Ianowi o tamtej kobiecie?
Chloe poczuła falę wyczerpania na samą myśl o tym.
– Mio, jestem teraz w okropnym stanie – powiedziała cicho. – Potrzebuję czasu, żeby oczyścić umysł i zacząć myśleć trzeźwo.
„Jeśli powiem Mii, że chcę rozwieść się z Ianem, jej niewyparzony język sprawi, że cała rodzina Hamiltonów dowie się o tym w kilka minut. A jeśli oni się dowiedzą, moi rodzice też o tym usłyszą. Mama wciąż jest w szpitalu. Nie mogę teraz sprawiać więcej kłopotów” – pomyślała Chloe.
Mia szybko zmieniła temat.
– W porządku, Chloe. Chodźmy na zakupy do naszego centrum. Możesz wybrać cokolwiek zechcesz, Ian za to zapłaci. – Chloe pokiwała głową z odrętwieniem. Straciła zainteresowanie wszystkim, a co dopiero zakupami.
Gdy dotarły do wejścia do galerii, ochroniarz wystąpił naprzód i zatrzymał je.
– Przepraszam panie, ale centrum handlowe zostało wynajęte na wyłączność na cały dzień – wyjaśnił uprzejmie, ale stanowczo. – Jest zamknięte dla publiczności.
Mia była oszołomiona.
– Kto w Kingsford ośmieliłby się zarezerwować całą luksusową galerię naszej rodziny? – zażądała wyjaśnień, a w jej głosie mieszało się niedowierzanie z irytacją.
Chloe delikatnie pociągnęła ją do tyłu.
– Zostaw to, Mio. Możemy pospacerować gdzie indziej. Dla mnie to bez różnicy. – Wyszła tylko po to, by zaczerpnąć świeżego powietrza. Zakupy były ostatnią rzeczą, o jakiej myślała.
Ale Mia nie zamierzała ustępować.
– Idź i dowiedz się, kto zarezerwował całą galerię – nalegała, a jej ton stawał się coraz bardziej wyzywający. – Chcę wiedzieć, kto za tym stoi.
Ochroniarz, widząc ich elegancki wygląd, dobierał słowa ostrożnie.
– Przykro mi, ale nie jesteśmy upoważnieni do udzielania takich informacji.
Mia przeszyła ochroniarzy ostrym spojrzeniem.
– To centrum handlowe należy do Grupy Hamilton. Jestem Mia Hamilton. Jeśli nadal będziecie nas blokować, natychmiast każę was zwolnić.
Zastraszeni ochroniarze szybko usunęli się z drogi. Wykorzystując okazję, Mia wciągnęła Chloe do środka i poprowadziła w stronę windy.
– Chodź, Chloe – ponaglała – pojedźmy na trzecie piętro. Mają tam najlepsze buty.
Gdy wysiadły z windy, zamarły. Zobaczyły Iana, klęczącego przed kobietą i pomagającego jej przymierzyć parę butów.
Głowa kobiety była pochylona, długie włosy zasłaniały połowę jej twarzy, ale delikatny, pełen uwagi sposób, w jaki Ian wiązał jej sznurowadła, nie pozostawiał cienia wątpliwości.
Chloe chwyciła się za pierś, jej i tak blada twarz stała się popielata. Wiedziała, że jedyną kobietą, dla której Ian kiedykolwiek by uklęknął, jest Andrea. „Więc kiedy powiedział, że zatrzyma się gdzie indziej, chodziło tylko o to, by być z nią”.
Przez trzy lata małżeństwa to Chloe zawsze usługiwała Ianowi, starając się go zadowolić. On nigdy nie zrobił nic tak troskliwego, jak pomoc w założeniu butów. Ani razu nie podał jej nawet kapci. Widok, który miała przed oczami, był tak szokujący, że pozostawił ją sparaliżowaną, całkowicie osłupiałą.
Mia rzuciła się do przodu, by podtrzymać Chloe, która chwiała się na nogach. Gniew Mii był tak intensywny, że aż zgrzytała zębami.
Chloe chwyciła ramię Mii i odwróciła się, by wyjść. Nie mogła sobie pozwolić na robienie sceny, nie z rodzicami wciąż w szpitalu i nie wtedy, gdy wciąż czuła przymus chronienia reputacji Iana.
Ale miarka się przebrała. „Zobaczyłyśmy to przez przypadek. Nie rozpuszczałam plotek. Nie ma prawa teraz odciąć mi kieszonkowego”.
Odepchnęła rękę Chloe i zamachnęła się torebką mocno w stronę kobiety.
– Ty suko! – wrzasnęła, szarżując prosto na Andreę. Chloe rzuciła się, by ją powstrzymać.
Ian zareagował błyskawicznie. Zanim Mia zdołała dotrzeć do Andrei, wciągnął kobietę do przymierzalni i zamknął drzwi na klucz. Odwrócił się do Chloe, a jego oczy nie okazywały winy, jedynie zimne oskarżenie.
– Śledziłyście mnie?
Wargi Chloe drżały. Jej spojrzenie, pełne bólu, spotkało się z jego wzrokiem.
– Ian, powinieneś być teraz w pracy – powiedziała. A jednak był tutaj, wynająwszy całe centrum handlowe dla swojej pierwszej miłości, a nawet klęczał, by pomóc jej włożyć buty.
Ian wciąż nie zaoferował żadnego wyjaśnienia.
– Zabierz Mię do domu – powiedział. Stał niewzruszenie przed drzwiami przymierzalni, celowo blokując drogę Chloe.
Mia nie mogła już powstrzymać furii.
– Ian, zejdź mi z drogi – powiedziała, a jej głos trząsł się z wściekłości. – Niech ta niszczycielka rodzin wyjdzie i spojrzy mi w twarz. Natychmiast!
Ian odepchnął Mię stanowczo.
– Wystarczy – rzucił, a jego głos był niski i niebezpieczny. Następnie posłał jej ostre, ostrzegawcze spojrzenie. – Zabierz Chloe do domu. Teraz.
Mia kipiała ze złości.
– Ian, po wszystkim, co Chloe dla ciebie zrobiła, jak możesz ją tak traktować? – zażądała odpowiedzi, a jej głos drżał od emocji.
Szczęka Iana zacisnęła się. Widząc, że dyskusja z Mią nie ma sensu, zwrócił się z powrotem do Chloe.
– Chloe, wyjdź teraz z Mią. Porozmawiamy o tym wieczorem, kiedy wrócę do domu.
Wzrok Chloe był zamazany od niewylanych łez, ale wpatrywała się uparcie w Iana.
– Skoro już na siebie wpadliśmy, pozwól mi ją poznać – powiedziała cicho, ale niezachwianie.
Odpowiedź Iana była chłodna i natychmiastowa.
– Nie ma takiej potrzeby – oświadczył tonem nieznoszącym sprzeciwu. Nawet nie zerknął w stronę przymierzalni, jego uwaga skupiona była wyłącznie na Chloe.
Chloe nie ustępowała.
– A co, jeśli będę nalegać na spotkanie z nią? – zapytała, patrząc mu prosto w oczy. – Co wtedy zrobisz?
Ian mówił powoli, każde słowo było celowo ostre.
– Wyjdziesz sama? Czy muszę wezwać ochronę, żeby cię wyprowadzili? Wybór należy do ciebie.
Ich oczy spotkały się w napiętej ciszy. Łzy rozpaczy spływały po twarzy Chloe.
– Dobrze – szepnęła z goryczą. – Chętnie zobaczę, co mi zrobisz dla swojej drogocennej kobiety, panie Hamilton.
Głos Iana obniżył się, gęsty od zniecierpliwienia i ostrzeżenia.
– Chloe, nie sprawiaj, bym żałował, że kiedykolwiek się z tobą ożeniłem – powiedział, cedząc każde słowo z chłodną precyzją. – Odejdź teraz, dla własnego dobra.
Chloe patrzyła tępo w jego twarz, przygryzając dolną wargę, aż poczuła smak krwi. „Żałować? Pewnie żałuje już od dawna”. W następnej sekundzie odwróciła się i uciekła, upokorzona, złamana i całkowicie żałosna.
Ian patrzył na jej desperacki odwrót, a nieznany ucisk chwycił go za serce. Mia wybuchnęła gniewnym płaczem.
– Ian, jeśli Chloe naprawdę cię zostawi, wyprawię imprezę dla całego miasta, żeby to uczcić! – krzyknęła z goryczą, po czym pobiegła za bratową.
Ian stał w milczeniu przy drzwiach przymierzalni przez ponad minutę, zanim w końcu je odkluczył. Andrea wyszła, zaskoczona jego ponurym wyrazem twarzy.
– Ian – powiedziała z poczuciem winy – dlaczego nie pozwoliłeś mi poznać twojej żony? Im bardziej to ukrywasz, tym bardziej będzie nas źle rozumieć.
Ian potarł skronie ze znużeniem.
– Ona ma porywczy temperament, a Mia jest jeszcze bardziej impulsywna – wyjaśnił, a w jego głosie słychać było ciężar wyczerpania. – Martwiłem się, że mogą zrobić coś, co cię skrzywdzi.
















