Andrea poczuła się głęboko pocieszona faktem, że Ian stanął w jej obronie. Spojrzała na niego łagodnym wzrokiem i poprosiła delikatnie:
– Ian, nie mam już ochoty na zakupy. Proszę, biegnij za Chloe i napraw to.
Ian pozostał spokojny i niespieszny.
– Mia jest z nią. Nic jej nie będzie. Pozwól, że najpierw odwiozę cię do szpitala. – Poprosił personel o spakowanie butów, które przymierzała Andrea, a następnie wyprowadził ją z galerii.
Kierowca, Robert Brown, wieloletni pracownik rodziny Hamiltonów, otarł pot z czoła nerwowo, widząc zbliżającego się Iana.
– Panie Hamilton – powiedział – Pani Hamilton właśnie przebiegła tędy z płaczem.
– To nic takiego – odparł Ian beznamiętnie, pomagając Andrei wsiąść do samochodu i wsuwając się obok niej. Gdy drzwi zostały zamknięte, rzucił: – Jedziemy.
Andrea podała Ianowi butelkę wody, ale jej nie przyjął. Zerkała na niego ukradkiem, zauważając jego spokojny wyraz twarzy, ale nieobecne spojrzenie. Wyraźnie był pogrążony w myślach. Andrea odchrząknęła i cicho zawołała go po imieniu. Dopiero wtedy Ian wyrwał się z zamyślenia.
Wyglądając na pełną winy i rozdartą, Andrea odwróciła się do niego z błagalnym wzrokiem.
– Ian – zaczęła cicho – proszę, obiecaj mi, że nikomu nie powiesz o mnie ani o moim synu.
Ian zmarszczył brwi; wyraz zmieszania przemknął przez jego twarz.
– Co się stało? – zapytał i zwrócił się lekko w stronę Andrei, próbując odczytać jej wyraz twarzy.
Oczy Andrei wezbrały łzami, zanim zdążyła się odezwać.
– Wtedy twój dziadek użył ciebie, by mnie szantażować – zaczęła, a jej głos drżał. – Zmusił mnie do zerwania z tobą i naciskał, bym wyjechała za granicę i wyszła za kogoś innego, tylko po to, byś ty odpuścił.
Wzięła rozedrany oddech, łzy płynęły teraz swobodnie.
– Przez te wszystkie lata nigdy o tobie nie zapomniałam. Mój mąż znęcał się nade mną z tego powodu. Zmusił mnie do urodzenia dziecka, a ja wpadłam w ciężką depresję. Były chwile, kiedy chciałam po prostu zniknąć i umrzeć, ale nie mogłam porzucić syna.
– Może niebo w końcu okazało mi litość. Około rok temu zmarł z powodu przedawkowania narkotyków. Mój syn i ja byliśmy wreszcie wolni. Byłam tak samotna za granicą, tęskniąc za domem, rodzicami i tobą. Dlatego wróciłam potajemnie. Ian, przeraźliwie się boję, że twój dziadek znów nas dopadnie. Proszę, nie mów rodzinie, że wróciłam. Tak bardzo się boję.
Widząc, że Ian kiwa głową, Andrea ciągnęła dalej:
– Ian, naprawdę nie chcę przeżywać tych bolesnych wspomnień na nowo. Boję się też tego, co ludzie mogą o nas mówić. – Spojrzała na niego błagalnie. – Zanim w pełni wyzdrowieję, proszę, nie mów nikomu o przeszłości mojego syna, nawet swojej żonie. Obiecasz mi to?
Emocje Andrei stawały się coraz bardziej niestabilne. Wspomniała nawet o myślach samobójczych. Ian przyciągnął ją w ramiona, a jego serce bolało na jej widok.
– Nie mów tak, Andreo. Wszystko, przez co przeszłaś, stało się przeze mnie. Nikomu nie powiem, co wycierpiałaś. Zaopiekuję się tobą i twoim synem. To teraz moja odpowiedzialność.
Słysząc jego obietnicę, Andrea stopniowo przestała płakać i zdobyła się na kruchy uśmiech.
– Ian, proszę, nie martw się – powiedziała cicho. – Wkrótce poczuję się lepiej. Nie pozwolę, żebyś martwił się o mnie w nieskończoność.
Ian odwiózł Andreę z powrotem do szpitala, został, dopóki nie zjadła lunchu, a potem wrócił do firmy.
Zauważając ponad tuzin nieodebranych połączeń od Mii i innych członków rodziny, zawahał się przez chwilę, zanim w końcu oddzwonił do Mii.
Gdy połączenie zostało nawiązane, Ian zapytał spokojnie:
– Czy Chloe skończyła już swoje fanaberie? Czy nadal robi sceny? – Nawet nie silił się na powitanie.
Z drugiej strony dobiegł go zapłakany krzyk Mii.
– Chloe zaginęła. Mama i ja szukałyśmy jej wszędzie, ale nigdzie nie możemy jej znaleźć.
Połączenie zostało przerwane. Ian zamarł na sekundę, po czym wstał i podszedł do okna. „Pewnie znowu współpracują, żeby mnie nabrać” – pomyślał.
Asystent Iana, Mitchell Garrison, wszedł do biura.
– Panie Hamilton, czy mamy kontynuować spotkanie o 14:30 zgodnie z planem?
Ian zapalił papierosa i odpowiedział spokojnym, twierdzącym mruknięciem.
Mitchell był u boku Iana od lat. Mimo młodzieńczego wyglądu cechował się poważną i profesjonalną postawą. Był sprawny w komunikacji, opanowany pod presją i doskonale wyszkolony w walce. Był bez wątpienia najbardziej zaufanym człowiekiem Iana.
Po zakończeniu pracy Ian wyszedł z biura o czasie. Zazwyczaj jego kierowca Robert po prostu jechał tam, gdzie Ian kazał, bez zadawania pytań, ale tym razem odważył się zapytać:
– Panie Hamilton, jedziemy do domu czy odwiedzić pannę Sherman?
Ian zawahał się przez krótką chwilę, zanim odpowiedział:
– Do domu.
Wyraz ulgi natychmiast przemknął przez wcześniej napiętą twarz Roberta, który kiwnął głową na znak przyjęcia polecenia, po czym płynnie włączył się do ruchu.
Ian oparł się wygodnie w fotelu i zamknął oczy. „Miałem trzymać się z daleka przez kilka dni, żeby dać jej ochłonąć. Ale po tym, co dzisiaj zobaczyła, pewnie demoluje teraz dom. Minęło pół dnia, powinna się już wyżyć. Jeśli w końcu jest spokojna, musimy porozmawiać”.
*****
Gdy Ian dotarł do domu, Chloe nigdzie nie było. Zgodnie ze swoją rutyną wziął prysznic, przebrał się w piżamę i udał się do gabinetu, by popracować.
Około 21:00 przyjechały Miranda i Mia. Miranda spędziła cały dzień na poszukiwaniach Chloe, a jej niepokój był tak silny, że ledwo mogła odpocząć. Kiedy zobaczyła syna zachowującego się tak, jakby nic się nie stało, pracującego spokojnie w domu jak zwykle, omal nie zemdlała z wściekłości.
Ian próbował ją uspokoić.
– Mamo, nie martw się. Nic jej nie będzie. – Wiedział dokładnie, jak dramatyczna potrafi być Chloe. Kiedyś spóźnił się jeden dzień z prezentem urodzinowym. W napadzie złości ukryła się sama. Kiedy w końcu ją znalazł, moczyła się w gorących źródłach, sącząc czerwone wino i korzystając z masażu.
„Kocha siebie zbyt mocno, by kiedykolwiek naprawdę stała jej się krzywda. Woli unieszczęśliwiać wszystkich dookoła” – pomyślał Ian.
Miranda chlusnęła kubkiem herbaty prosto w twarz Iana. Jej głos drżał z wściekłości.
– Ian, nosiłam cię, urodziłam i wychowywałam przez trzydzieści lat. Zawsze byłam dumna, że jestem twoją matką. Ale teraz widzę. Jesteś tak samo zimny i bezduszny jak twój ojciec.
Ian pozostał całkowicie niewzruszony, spokojnie wycierając herbatę z twarzy.
– Mamo, przesadzasz – powiedział.
Oczy Mirandy wezbrały łzami.
– Chloe jest twoją żoną. Kocha cię od dziecka. Po kłótni tak ją traktujesz? Czy ty celowo próbujesz zniszczyć to małżeństwo?
Ton Iana był stanowczy i zdecydowany.
– Mamo, nie rozwodzimy się – oświadczył jasno. – Wiem dokładnie, co robię i mam wszystko pod kontrolą.
Mia pokazała Ianowi kciuk w dół.
– Ian, po prostu wykorzystujesz fakt, że Chloe kocha cię zbyt mocno, by kiedykolwiek odejść. Ale nie zapominaj. Ci, którzy kochają głęboko, nie mogą znieść ani jednej skazy w ukochanej osobie.
– Wystarczy – uciął Ian, a jego głos był ostry i ostateczny. Mia zamilkła natychmiast, choć jej wyraz twarzy pozostał jawnie wyzywający.
Po wyjściu Mirandy i Mii Ian zapalił kolejnego papierosa. O 3 nad ranem zadzwonił do Mitchella.
– Weź wolne w biurze na kilka następnych dni. Potrzebuję, żebyś miał oko na szpital. Daj mi znać natychmiast, jeśli zobaczysz, że Chloe wróciła.
Zanim się rozłączył, dodał:
– Matka Chloe właśnie przeszła operację serca i potrzebuje spokoju. Bądź dyskretny i jej nie niepokój.
Po drugiej stronie Mitchell otworzył szeroko oczy, sprawdzając godzinę. „Jest trzecia rano. Pan Hamilton kazał mi czatować pod szpitalem o tej porze. Czyżby wróciła mu bezsenność?”
*****
Trzy dni później wciąż nie było śladu po Chloe. Miranda i Mia chciały wezwać policję i powiadomić rodzinę Irvine'ów, ale Ian odmówił. Był przekonany, że nic jej nie jest i sama wróci za kilka dni.
Ojciec Iana, Shane, i dziadek Edward zgadzali się z nim. W końcu zaginięcie żony słynnego Iana Hamiltona byłoby wstydem. Poza tym, skoro rodzina Irvine'ów dawno zbankrutowała, Chloe nie miała dla nich żadnej wartości. Po prostu nie była warta zachodu.
*****
Czas płynął szybko i w końcu nadszedł dzień wypisu Jill ze szpitala. Ian wysłał Mitchella, by odebrał Jill, podczas gdy sam pojechał załatwić formalności związane z wypisem Andrei.
O 9 rano Mitchell zauważył Chloe, wyglądającą na bezpieczną i całą, przybywającą do szpitala, by odebrać matkę. Natychmiast zadzwonił do szefa, by przekazać wieści.
Ian, który pakował rzeczy Andrei, nie okazał żadnej widocznej reakcji na tę wiadomość. Powiedział Mitchellowi, by wziął resztę dnia wolnego. Co do Chloe, był pewien, że sama wróci do domu, bez potrzeby, by on musiał mówić choć słowo.
Ian niósł bagaże i wsiadł z Andreą do windy. W tym czasie Chloe czekała na windę ze swoimi rodzicami.
Gdy drzwi się otworzyły, natychmiast zobaczyła Iana, trzymającego Andreę opiekuńczo w ramionach i osłaniającego ją przed tłumem, dokładnie tak, jak kiedyś robił to dla niej.
















