Po Jego Trupie

Po Jego Trupie

Autor: Avelon Thorne

Rozdział 4 Wyrzucony
Autor: Avelon Thorne
2 mar 2026
Ian wyszedł w pośpiechu, zostawiając samochód Chloe. Chloe jednak odprawiła kierowcę Iana, złapała taksówkę i pojechała za nim aż do szpitala. Musiała na własne oczy zobaczyć kobietę, która przez te wszystkie lata trzymała serce Iana w garści. Chloe podążyła za Ianem do windy i patrzyła, jak wchodzi do środka. Ale kiedy dotarła na piętro swojej matki drugą windą, Iana już tam nie było. Nie mogła powstrzymać się od drwiny z samej siebie: „Kiedyś dumna córka rodziny Irvine, teraz zostałam sprowadzona do roli zazdrosnej żony, śledzącej swojego niewiernego męża”. Jej nastrój był absolutnie fatalny. Gdyby nie bała się tak bardzo pogorszenia kruchego stanu matki, nakrzyczałaby na Iana, uwolniła cały swój gniew i pozwoliła mu odejść na dobre. To rozdarte, rozdzierające serce uczucie popychało ją na skraj szaleństwa. Po opanowaniu się, Chloe osuszyła łzy, poprawiła makijaż i udała się na salę matki. Widząc Chloe wracającą do szpitala tak późno w nocy, Jill nie potrafiła ukryć zaniepokojenia. – Chloe, powiedz mi szczerze, czy między tobą a Ianem wszystko w porządku? Chloe przysunęła krzesło do łóżka i wymusiła słaby uśmiech. – Mamo, u nas w porządku. – Kiedyś z pewnością siebie mówiła rodzicom, że poślubienie Iana będzie jej największym szczęściem. Ale teraz po prostu nie mogła się zmusić, by powiedzieć im, że ich idealny zięć ją zdradził i że chce rozwodu. Frank podał Chloe przekąski, które przynieśli krewni. – Chloe, przez te trzy lata małżeństwa Ian bardzo nam pomógł. Jeśli masz problemy, porozmawiaj z nim spokojnie. Nie zachowuj się już jak rozkapryszona księżniczka. Jill spojrzała na córkę z czułą troską. – Masz dwadzieścia pięć lat. Czas zbudować stabilne życie. Ian jest jedynym dziedzicem rodziny Hamiltonów. Powinnaś wkrótce mieć z nim dziecko. To zabezpieczy waszą wspólną przyszłość. Chloe zamilkła. To nie tak, że nie chciała dziecka. Prawda była taka, że Ian zawsze odmawiał posiadania go z nią. Pamiętała jeden raz, gdy po jego powrocie z tygodniowej podróży służbowej, schowała wcześniej wszystkie środki antykoncepcyjne. Tamtej nocy Ian był niezwykle namiętny i kochali się bez zabezpieczenia. Uszczęśliwiona, wierzyła, że w końcu zgodził się mieć z nią dziecko. Ale następnego ranka, gdy się obudziła, Ian wręczył jej opakowanie tabletek „dzień po” i dopilnował, by wzięła jedną natychmiast. Po tym zdarzeniu porzuciła wszelkie swoje intrygi i pogrzebała nadzieję na posiadanie jego dziecka. Dopiero teraz zrozumiała, że Ian nie był przeciwny dzieciom. Po prostu nie chciał ich z nią. Carl Irvine, młodszy brat Chloe, wpadł do szpitala po szkole. Gdy zobaczył Chloe, uśmiechnął się szeroko i wciągnął ją w ciepły uścisk. – Chloe, właśnie wpadłem na Iana na zewnątrz. Uśmiech Chloe zastygł na jej ustach. Zauważając reakcję córki, wyraz twarzy Jill zmienił się na zaniepokojony. – Chloe – zapytała ostrożnie – czy Ian przyjechał tu przed chwilą z tobą? Chloe szybko spróbowała ukryć swój dyskomfort. – Przyjechał odwiedzić przyjaciela. Ja tylko zabrałam się przy okazji. – Potem zwróciła się do brata, a jej głos był celowo spokojny. – Carl, gdzie go widziałeś? Carl podrapał się po głowie. – Widziałem go w windzie, właśnie gdy wsiadałem. Wyglądało na to, że wcisnął trzynastkę. Po szybkim wymyśleniu wymówki dla rodziców, Chloe pojechała sama na 13. piętro. Zbyt niespokojna, by pytać w dyżurce pielęgniarek, szła powoli korytarzem, zaglądając do każdego prywatnego pokoju. Mimo że nie zrobiła nic złego, jej serce biło mocniej z każdym krokiem. Całe piętro było zarezerwowane dla pacjentów VIP. Korytarz był wyciszony i niemal pusty. Nagle Chloe zamarła przed częściowo otwartymi drzwiami. Przez szparę mogła zobaczyć swojego męża, Iana, stojącego obok szpitalnego łóżka i trzymającego kobietę czule w ramionach. „To musi być jego długo pamiętana pierwsza miłość, Andrea Sherman, kobieta, która zawsze miała jego serce” – Chloe słyszała to imię wiele razy, ale teraz widziała Andreę po raz pierwszy. Andrea siedziała na skraju łóżka, plecami do drzwi. Przywierała do talii Iana, z twarzą wtuloną w jego pierś, podczas gdy jej długie włosy spływały kaskadą po jego ramieniu. Nawet od tyłu Chloe wiedziała, że ta Andrea musi być piękna. Andrea wstała, splatając ramiona wokół szyi Iana. Jej miękki głos drżał od emocji. – Ian – szepnęła płaczliwie – zostaniesz ze mną dziś w nocy? – Chloe była wstrząśnięta, uświadamiając sobie, jak blisko ta dwójka się ze sobą zżyła. Ian delikatnie rozluźnił jej ramiona ze swojej szyi i właśnie wtedy Chloe zobaczyła bransoletkę na nadgarstku Andrei. Jej diamenty błyszczały ostro, kłując ją niczym igły. Powoli podniosła własną lewą rękę i zrozumiała, że obie bransoletki są identyczne. „Nie mówił, że wygląda pięknie na mnie. Chwalił samą bransoletkę, tę samą, którą dał kobiecie, którą naprawdę kochał”. Jej umysł zdrętwiał, a głosy z pokoju zmieniły się w odległy szum. Fala wściekłości zalała ją, druzgocąc jej samokontrolę. W wybuchu gniewu zerwała bransoletkę z nadgarstka i cisnęła nią przed siebie. Potykając się na oślep, uciekła korytarzem i osunęła się w opustoszałym kącie, szlochając w niekontrolowany sposób. Czuła, jakby jej serce było rozrywane na kawałki. ***** Chloe nie pamiętała, jak dotarła do domu. Zanim jej łzy w końcu przestały płynąć, jej umysł się oczyścił, ale ciało wydawało się ciężkie i zdrętwiałe. Po prysznicu wzięła suszarkę, ale jej palce były zbyt sztywne, by w ogóle wcisnąć przycisk. Gdy leżała cicho w łóżku, jej czerwone i opuchnięte oczy dawno wyschły. Pogrzebała swój ból głęboko. Nawet utrata kontroli czy załamanie wymagały odpowiedniego czasu i miejsca. To, jak teraz zrozumiała, oznaczało bycie dorosłym. „Gdy mama wyjdzie ze szpitala, zakończę to najszybciej jak to możliwe”. Sama myśl o rozwodzie z Ianem za zaledwie kilka dni sprawiła, że dreszcz przebiegł przez całe jej ciało. W ciszy nocy każda stłumiona emocja wróciła ze zdwojoną siłą, potęgując ból, aż stał się niemal nie do zniesienia. Skuliła się mocno, przyciskając dłonie do twarzy i wybuchnęła bezradnym, drżącym szlochem. Skurczona w cichej ciemności, wyglądała na zagubioną i kruchą, jak lunatyczka uwięziona w prywatnym piekle. ***** W tym samym czasie w szpitalu, Ian właśnie skończył pocieszać Andreę i poszedł do dyżurki pielęgniarek po termometr. Zauważył małą grupę pielęgniarek zebranych razem, rozmawiających z ożywieniem. Gdy jego wzrok padł na diamentową bransoletkę w dłoni jednej z nich, jego wyraz twarzy natychmiast stężał. Postąpił krok naprzód, wziął bransoletkę bez słowa i obejrzał wygrawerowany napis. W chwili, gdy potwierdził, że to ta, którą dał Chloe, serce mu zamarło. Jego głos stał się ostry. – Skąd się to tu wzięło? – Chloe była wybredna w kwestii prezentów. Każda sztuka biżuterii, którą jej dawał, miała wygrawerowaną literę I, jej ekskluzywny znak. Wiedział bez cienia wątpliwości, że ta bransoletka należała do niej i że musiała tu być. Pielęgniarki były przestraszone jego intensywnym wyrazem twarzy. Jedna szybko wystąpiła naprzód, by wyjaśnić: – Przepraszam, panie Hamilton. Została wyrzucona przez bardzo piękną damę wcześniej. Powiedziała, że już jej nie chce. „Wyrzucona?”. Słowa odbiły się ostrym echem w umyśle Iana. Kilka minut później wrócił na salę i podał termometr Andrei. – Rozmawiałem z pielęgniarkami – powiedział spokojnie. – Opiekunka będzie tu wkrótce, by z tobą zostać. Andrea podniosła się słabo z łóżka, a jej głos lekko drżał. – Ian – powiedziała – obiecałeś, że zostaniesz tu ze mną dziś w nocy. Ian delikatnie poprowadził ją z powrotem na łóżko. – Wypadło coś pilnego w domu. Muszę się tym zająć – powiedział. Andrea posłusznie puściła jego rękę, jednak w jej głosie brzmiała subtelna nuta troski. – Ian, to wszystko moja wina. Mój syn i ja zajmujemy ci ostatnio tak dużo czasu. Twoja żona musi czuć się zaniedbana. Powinieneś iść do domu i ją pocieszyć. Ian poprawił poduszkę Andrei, by pomóc jej ułożyć się wygodniej. – Nie martw się – powiedział równym głosem. – U niej wszystko w porządku.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 4 Wyrzucony – Po Jego Trupie | Czytaj powieści online na beletrystyka