Terran
Przechadzałem się po holu agencji talentów, uśmiechając się do mijanych osób. Kilka twarzy rozpoznałem z filmów.
– Dzień dobry – pozdrowiłem kobietę siedzącą za wysokim, czarnym biurkiem przed dużym logo agencji.
– Dzień dobry, ma pan umówione spotkanie? – zapytała, ledwo na mnie spoglądając.
– Tak. Z Gabrielem.
Spojrzała w górę i uśmiechnęła się. – Ach, pan Maddox, rozumiem?
– Zgadza się.
















