Roześmiałem się. – Założę się.
Wymamrotała. – Ale było tak dobrze i tak warto.
– Chcesz iść na wesołe miasteczko? – zapytałem, nie chcąc, by nasza randka się skończyła.
Uśmiechnęła się szeroko. – To byłoby super. Nie byłam na wesołym miasteczku od wieków, a mam na sobie baleriny.
Roześmiałem się. – Zobaczmy, jakie kłopoty możemy sprowokować.
Gdy szliśmy w kierunku migających świateł wesołego miast
















