Gareth Wickam wreszcie wrócił do domu, gdy kolacja zdążyła już wystygnąć.
Trzask!
Rzucił umowę rozwodową przed Elisę Benett.
– Twoja kuzynka się obudziła, a ja obiecałem jej, że będzie jedyną panią Wickam w swoim życiu. Eliso, czas podpisać umowę. Rozwodzimy się.
Odkąd kuzynka Elisy odzyskała przytomność miesiąc temu, Elisa spodziewała się, że w końcu do tego dojdzie.
Mimo to spojrzała na niego i zapytała z goryczą: – Nadal mi nie wierzysz?
Gareth prychnął i odparł: – Zawsze byłaś chciwą i próżną kobietą. Dlaczego miałbym ci wierzyć? Eliso, nie każ mi tego powtarzać. Podpisz umowę, a ta willa będzie twoja. To mój prezent pożegnalny dla ciebie!
Ha…
W oczach Elisy błysnęła kpina.
Czy on myśli, że okazuje mi litość, nie każąc mi odchodzić z niczym?
Podniosła rzuconą przez niego umowę rozwodową i zobaczyła, że złożył już swój podpis w wyznaczonym miejscu.
Elisie zaparło dech w piersiach. Oczy zapiekły ją od łez.
Jednak szybko odzyskała opanowanie i spojrzała na niego. – Czy babcia się zgodziła?
– Co sprawia, że myślisz, iż babcia będzie w stanie cię wspierać wiecznie? – Gareth spojrzał na nią chłodno. – Wiesz, dlaczego w ogóle wzięliśmy ślub. Eliso, nie bądź zachłanna. Sprawisz tylko, że będę cię nienawidził jeszcze bardziej.
Elisa prychnęła. – Nienawiść i jeszcze więcej nienawiści. Czy jest jakaś różnica?
Twarz Garetha nagle przybrała groźny wyraz. – Elisa!
Elisa wzięła długopis. – W porządku, podpiszę.
Odkąd kuzynka Elisy odzyskała przytomność, wysłała jej liczne zdjęcia, na których była w intymnych sytuacjach z Garethem. Najwyraźniej pragnęli siebie nawzajem. Jaki jest sens w tym, bym kurczowo trzymała się tego małżeństwa?
Zatem Elisa wykreśliła punkt mówiący o tym, że Gareth podaruje jej willę, i szybko złożyła swój podpis. Nie było w niej nawet cienia wahania.
Tym samym trzyletnie małżeństwo Elisy dobiegło końca, a ona sama odzyskała wolność.
Następnie Elisa oddała umowę rozwodową Garethowi i powiedziała obojętnie: – Daj mi godzinę. Spakuję swoje rzeczy i wyjdę.
Gareth zacisnął usta i spojrzał na nią gniewnie. – Ta willa jest twoja. Nie musisz się wyprowadzać.
– Nie potrzebuję jej. Ty tu mieszkałeś, więc… – Elisa zachichotała, po czym wyartykułowała każde słowo: – Jest brudna.
– Elisa!
Elisa zignorowała gniew Garetha i przybierając swoją zwykłą, potulną postawę, wypchnęła go z pokoju.
Godzinę później Elisa zeszła na dół i zorientowała się, że Gareth zdążył już wyjść. Nagle spojrzała na męski zegarek marki Rolex, który trzymała w dłoni.
To był prezent, który przygotowała na jego zbliżające się urodziny. Teraz był solą w oku.
Brzdęk!
Zegarek był wart ponad milion, ale Elisa bez wahania wrzuciła go do kosza na śmieci.
Następnie wzięła głęboki oddech i pogodziła się z tym, że jej trzyletnia miłość poszła na marne.
Od teraz będę żyć tylko dla siebie!
Następnie opuściła willę, zatrzymała taksówkę i kazała kierowcy zawieźć się do swojej własnej willi.
Kupiła ten dom kilka lat temu. Ponieważ mieszkała z rodziną Wickamów, nigdy wcześniej nie postawiła w nim stopy.
Z tego powodu służący byli zszokowani jej widokiem i natychmiast ustawili się w szeregu, by powiedzieć chórem: – Witamy, pani Wickam.
Elisa odłożyła bagaż i opadła na kanapę. Potarła skronie i poprawiła ich. – Od teraz nie jestem już panią Wickam. Jestem tylko panną Benett.
Kiedyś czuła dumę, słysząc, jak ludzie nazywają ją „panią Wickam”. Teraz to miano brzmiało dla niej jak kpina.
Służący nie odważyli się zadawać pytań, lecz z szacunkiem się wycofali.
Następnie Elisa udała się do swojego pokoju i zadzwoniła do swojej asystentki, Charli Lucas. – Jak się masz?
Charli była zaskoczona. – Co do cholery? Ty naprawdę do mnie dzwonisz? Jaka to rzadkość!
– Wzięłam rozwód, więc posłucham twoich rad i skupię się na karierze.
– Co? – Charli była zdumiona.
– Kurczę, czy ja się przesłyszałam? Przez te trzy lata poświęciłaś wszystko swojemu mężowi. Zrezygnowałaś nawet z pracy, by zostać pełnoetatową kurą domową. O co chodzi? Dlaczego nagle decydujesz się na rozwód? Robisz mi jakiś żart?
Charli była asystentką Elisy. Poza Charli i kilkoma innymi bliskimi osobami, nikt nie wiedział o drugiej tożsamości Elisy.
W rzeczywistości Elisa była również genialną prawniczką o pseudonimie Iris.
W internecie krążyło popularne powiedzenie: „Jeśli Iris jest na drugim miejscu, to pierwsze pozostaje puste”.
Wielu prawników drżało ze strachu na sam dźwięk jej imienia.
Podczas gdy Charli wciąż była w szoku, Elisa zapytała: – Czy ktoś mnie ostatnio szukał? Jakieś interesujące sprawy?
W oczach Charli pojawił się błysk, i powiedziała z nutą żalu: – Jest jedna sprawa, a oferowane honorarium to suma astronomiczna. Jednak nikt nie ma odwagi jej przyjąć, a ty… Ty nie możesz jej przyjąć.
– Och? – Zazwyczaj obojętny ton Elisy podniósł się, zdradzając cień zainteresowania.
















