Elisa mówiła powoli i ze stoickim spokojem.
Ani jedno słowo nie padło na próżno, a żaden istotny szczegół nie został pominięty.
Na sali rozpraw zapadła głucha cisza, przerywana jedynie jej dźwięcznym głosem. Sędzia, audytorium i cały personel sądu słuchali całkowicie oniemieli.
Vincent z bezsilności zacisnął pięści.
Zabrakło mu słów. Nie miał w zanadrzu absolutnie nic, co mogłoby uratować sytuację
















