Elisa spojrzała na Julię ze zdumieniem. Czy babcia naprawdę wie?
Julia pociągnęła Elisę, by usiadła obok niej, i powiedziała z powagą: "Nie martw się! Jeśli znów nie wróci na noc do domu, ukarzę go w twoim imieniu i połamię mu nogi!"
Rzęsy Elisy lekko zadrżały. Okazuje się, że babcia wie tylko o cierpieniach, przez które przeszłam. Nie wie jeszcze o rozwodzie.
Julia zauważyła ponurą minę Garetha i zganiła go: "Co to za spojrzenie? Dlaczego? Jesteś zły, bo kazałam ci przyprowadzić tu żonę na kolację?"
Gareth opanował wyraz twarzy i odwrócił się do Julii. "Nie śmiałbym."
"Hmph! Czy jest coś, czego byś się nie odważył zrobić? Nie jesteś już taki młody! Kiedy dacie mi wnuka? Nie wiesz, że twoim obowiązkiem jest przedłużenie rodu?"
Elisa pośpieszyła, by podtrzymać Julię, gdy ta wstała.
Gareth zmarszczył brwi i spojrzał na Elisę.
Tymczasem służba zauważyła powrót Garetha i wkrótce skończyła nakrywać do stołu.
Wtedy Julia pociągnęła Elisę w stronę jadalni. "Chodź! Zjedzmy kolację! Jeśli nie smakuje mu tutejsze jedzenie, niech się wynosi i nigdy nie wraca!"
Wyraz twarzy Garetha spochmurniał jeszcze bardziej. Nie odezwał się, lecz zajął miejsce przed nimi.
Julia hojnie nałożyła górę jedzenia na talerz Elisy. Wyglądało na to, że to Elisa była jej biologiczną wnuczką, a Gareth jedynie wżenionym wnukiem.
Elisa jadła swobodnie i gawędziła z Julią.
Gareth zdawał się być porzucony na swoim końcu stołu. Odłożył widelec i zwrócił się do Julii: "Babciu, dlaczego nagle prosisz mnie... Prosisz nas, żebyśmy przyszli tu na kolację?"
"Wiesz, jak długo mnie tu nie odwiedzałeś?" Julia spojrzała na Garetha i wpadła w jeszcze większą furię, widząc, że ten wcale się nią nie przejmuje. "Czy tak trudno jest spędzić ze mną trochę czasu? Twój dziadek ciągle wyjeżdża w interesach i zostawia mnie tu samą. Jak możesz zadawać takie pytania?"
Gareth nie miał nic do powiedzenia.
Kontynuował jedzenie i nie odezwał się ani słowem.
Julia natomiast stawała się coraz bardziej wzburzona i uderzyła dłonią w stół. "Bez względu na wszystko, Elisa jest twoją żoną i powinieneś o nią dbać. Dlaczego wciąż jeździsz do szpitala, by spędzać czas z tą przebiegłą kobietą? Czy jeszcze nie dość narobiłeś wstydu rodzinie Wickamów?"
Wyraz twarzy Garetha stał się ponury. "Babciu, Linda uratowała mi życie."
"Uratowała ci życie? Każdy widzi, że cię oszukuje!"
Gareth zmarszczył brwi i posłał Elisie mordercze spojrzenie.
Elisa spojrzała na niego i uśmiechnęła się kpiąco. Wiedziała, że myślał, iż na niego doniosła.
Kiedyś martwiłabym się, że Gareth mnie źle zrozumie, ale teraz... Ha!
Kogo obchodzi, że źle zrozumie?
Czy cokolwiek bym straciła?
"Przestań na nią tak patrzeć! Elisa nic mi nie powiedziała! Myślisz, że nie zauważę? Codziennie jeździłeś do szpitala i nie łaskaw byłeś wrócić do domu!"
Gareth zacisnął wargi i milczał.
Kolacja upłynęła głównie pod znakiem rugania Garetha przez Julię. Julia nie przebierała w słowach i nie okazywała mu litości.
Elisa czuła satysfakcję, słuchając, jak Gareth zbiera burę. Miała wręcz poczucie, jakby ktoś pomścił zniewagi, których wcześniej doznała.
Po jeszcze krótkiej pogawędce z Julią, Elisa i Gareth wreszcie wyszli z rezydencji.
Elisa miała jednak dylemat.
Julia wciąż nie wiedziała, że się rozwiedli. Co więcej, oni nadal udawali parę i wracali jednym samochodem.
Mimo to, Elisa nie chciała mieć już z Garethem nic wspólnego. Już w drodze do rezydencji kipiała z frustracji.
Gareth tymczasem stał w miejscu z kwaśną miną. Julię to jednak nie obchodziło i zganiła go: "Dlaczego nie otworzysz drzwi swojej żonie? Gówniarzu, gdzie twoje dżentelmeńskie maniery?"
















