To był powód, dla którego JK Couture przeniosło się do Welton Group Tower.
Poprzedni szef firmy zwiał. Nowy dyrektor zarządzający wydawał się przyzwoitym człowiekiem. Był młody. Wyglądał na nie starszego niż Anya.
Anya nagle poczuła się mniej zaniepokojona. Martwiła się, że w swojej pierwszej pracy będzie musiała mieć do czynienia ze starymi mężczyznami. Takimi, którzy krzyczeliby na ciebie za każdy mały błąd.
Uważnie ścisnęła torebkę i zachowała uprzejmy uśmiech na twarzy. Po zajęciu miejsca w gabinecie dyrektora zarządzającego, odezwała się pierwsza i przywitała swojego nowego szefa. – Dzień dobry, panie Hanson. Jestem Anya MacMillan. To mój pierwszy dzień w pracy. – Głos Anyi był łagodny i kojący, jak miód pitny.
Jake Hanson był pogrążony w lekturze projektów. Delikatny głos Anyi przykuł jego uwagę i natychmiast go ocucił. Na chwilę oszołomił go widok niezwykle pięknych rysów Anyi. Jego nowa pracownica wydawała się zbyt piękna, by być prawdziwą. Jake rzadko czuł się pociągany przez piękne kobiety, ale uroda Anyi była po prostu nie z tego świata. Przez chwilę był nią oczarowany, z trudem odrywając od niej wzrok.
Milczące wpatrywanie się Jake'a sprawiło, że Anya poczuła się nieswojo. Zastanawiała się, czy nie powiedziała czegoś źle. Natychmiast wykrzyknęła, jąkając się, gdy powtórzyła swoje przedstawienie. – Dzień dobry… jestem nową pracownicą. Anya MacMillan.
Młody dyrektor zarządzający w końcu otrząsnął się z osłupienia. Ciepło uśmiechnął się do Anyi, po czym sięgnął po jej CV i rzucił na nie okiem. – Witaj w JK Couture. Od teraz jesteś częścią rodziny.
Szczerze mówiąc, Jake naprawdę chciał zapytać Anyę, czy ma chłopaka. Ponieważ to był jej pierwszy dzień w pracy, nie byłoby to do końca stosowne.
Anya nie miała pojęcia, że jej nowy szef właśnie się w niej zakochał. Jedynie gorliwie skinęła głową na jego słowa. Jej dyrektor zarządzający wydawał się naprawdę przyjaznym facetem. Powinna być w stanie dobrze się z nim dogadać. Zamierza ciężko pracować i dać z siebie wszystko, by zarobić na życie. Coś z siebie stworzy. Kiedy nadejdzie ten dzień, zażąda, aby MacMillanowie oddali jej to, co są winni jej matce.
Tymczasem na trzydziestym piętrze tego samego budynku.
Osobisty asystent Evana wszedł do jego gabinetu chwilę po tym, jak Evan wszedł do pokoju. Hayden Lang miał w rękach filiżankę świeżo zaparzonej kawy. Postawił ją na biurku szefa jak posłuszny sługa.
– Panie Welton, pańska czarna kawa. – Po postawieniu kawy na biurku Hayden przesunął się na bok biurka i zaczął omawiać z Evanem jego harmonogram.
Evan przyłożył filiżankę świeżo zaparzonej kawy do ust, pijąc elegancko, słuchając, jak jego osobisty asystent omawia listę zadań, które ma na dany dzień.
– Panie Welton, ma pan spotkanie o dziesiątej. Po spotkaniu obiad z panem Williamsem z Gloria Group o wpół do dwunastej. Pan Brown zaprosił pana na herbatę o wpół do drugiej po południu – powiedział Hayden, odczytując szczegóły harmonogramu Evana.
Evan na chwilę się zatrzymał na wzmiankę o „panu Brownie”. Ton jego głosu był zimny jak zima. – Pan Brown? Mówisz o Shane'ie Brownie?
– Zgadza się, panie Welton. Pan Brown zaprosił pana na herbatę.
Evan zadrwił. Przez jego oczy przemknął błysk wrogości. – Wygląda na to, że próbuje ukraść moją własność.
Herbata? To była tylko wymówka.
Rodzina Brownów jest jedną z czterech rodzin w Kwartecie Nordenickim. Obok Weltonów, Carterów i Bakerów, sprawowali oni kontrolę nad najpotężniejszymi firmami i przedsiębiorstwami w Nordenii i w całym kraju. Ich rozległe sieci biznesowe często prowadziły do napięć i konfliktów.
Podczas gdy Weltonowie i Bakerowie byli wieloletnimi partnerami i przyjaciółmi rodziny, Carterowie i Brownowie byli ich rywalami przez wszystkie te lata, walcząc z nimi zarówno otwarcie, jak i prywatnie. Carterowie i Brownowie nie wahaliby się zrzucić pozostałe dwie rodziny z piedestału, tylko po to, by rozszerzyć swoje własne imperia.
Spośród czterech rodzin, rodzina Weltonów była najpotężniejsza. Od lat zasiadają na tronie ponad pozostałymi trzema rodzinami.
Nowobogaccy Brownowie, którzy niedawno zdobyli swoje nowo odkryte bogactwo, nigdy o tym nie zapomnieli. W rzeczywistości nigdy nie przestali próbować zrzucić Weltonów z ich tronu.
Evan wiedział o ich ambicjach od jakiegoś czasu.
Ponieważ Brownowie byli sprzymierzeni z Carterami, Evan wiedział, że nie może lekceważyć siły tego sojuszu. Dlatego też nie odważył się otwarcie ich antagonizować i zamiast tego uciekał się do bardziej subtelnego, taktycznego podejścia.
















