Jake wyszedł ze swojego biura i ruszył prosto do Anyi. – Aniu, musimy porozmawiać.
– Coś się stało, Jake? – zapytała Anya.
– Nie, to znaczy… jest środek dnia. Jesteśmy w pracy. Twoi adoratorzy mogą wysyłać ci prezenty, ale byłoby wspaniale, gdyby trochę stonowali te wyszukane gesty. To mogłoby źle wpłynąć na wizerunek firmy – powiedział Jake łagodnie.
Nikt nie byłby w stanie odgadnąć ukrytego znac
















