Jedynym powodem, dla którego Shane zaprosił go na herbatę, była chęć zdobycia ziemi, którą Weltonowie posiadali w Easton. Była warta miliardy dolarów.
Ten kawałek ziemi należał do Weltonów od dziesięcioleci. Evan w żaden sposób nie zamierzał pozwolić Shane'owi go zdobyć.
– Panie Welton, czy zamierza pan przyjąć zaproszenie pana Browna? – zapytał Hayden ostrożnie.
Wszyscy wiedzieli, że Evan był bezwzględnym człowiekiem, którego metody były okrutne i bezlitosne. Nikt w Nordeny nie mógł się z nim równać. Mógł cię złamać pstryknięciem palców. Jego nastroje były zmienne i nieprzewidywalne.
Nikt nie odważył się ściągnąć na siebie jego gniewu. Wszyscy bali się tego, co im zrobi, gdyby to zrobili.
Jako jego pracownik, Hayden musiał cały czas chodzić wokół Evana na palcach. Jego serce biło szybciej, gdy musiał rozmawiać ze swoim szefem. Młody mężczyzna martwił się, że może powiedzieć coś złego i rozzłościć Evana.
Z głośnym brzękiem Evan postawił na biurku swój drogi, wykonany na zamówienie ceramiczny kubek, który trzymał w ręku. Zamierzał dowiedzieć się dokładnie, jak Shane planował ukraść mu jego ziemię. Burknął: – Tak! Oczywiście!
– Oczywiście, panie Welton. Zajmę się niezbędnymi ustaleniami – powiedział natychmiast Hayden, zapisując to, a następnie kontynuował przeglądanie z Evanem reszty jego harmonogramu.
Gdzieś w środku sesji zadzwoniła stara matriarchini rodziny Weltonów. Evan wiedział dokładnie, czego chciała od niego staruszka, gdy tylko odebrał telefon. Szybkim ruchem ręki wyprawił Haydena z pokoju.
Gdy tylko odebrał telefon, z drugiego końca linii rozległ się głos staruszki pytający go o jego życie miłosne. Wiedział to. – Evan... kiedy przyprowadzisz do domu dziewczynę i pozwolisz babci na nią spojrzeć? Jedną nogą jestem już w grobie, a ty... ty już prawie nie jesteś młody... nie możesz pozwolić babci spojrzeć na swoją wnuczkę przed śmiercią? Daj starej kobiecie szansę pobawić się z jej wnukami?
Lekkie zmarszczenie pojawiło się na gładkim czole Evana. Nie był stary, prawda? Miał dopiero dwadzieścia osiem lat. Czy to było staro? Nie osiągnął jeszcze męskiego wieku, prawda? Czy to nie miało być trzydzieści lat?
Jego babcia była tak niecierpliwą damą.
– Babciu, przyprowadzę kogoś do domu... jeśli znajdę kogoś, kogo polubię.
– Słyszałam to już wcześniej... używasz tej wymówki od lat. Nie widziałam, żebyś kogoś przyprowadził do domu! – zadrwiła staruszka w udawanym gniewie. – Przyprowadzisz damę do domu do końca tego roku. Jeśli nie zobaczę dziewczyny, kiedy rok się skończy, sama ci ją znajdę.
Evanowi odebrało mowę.
– W takim razie ustalono – powiedziała staruszka. Rozłączyła się, zanim Evan zdążył cokolwiek powiedzieć.
Palce młodego mężczyzny zacisnęły się wokół telefonu. Słyszał sygnał wybierania w uchu. Jego wyraz twarzy pociemniał.
Było mnóstwo kobiet, które były skłonne wrócić z nim do domu. Ale on chciał przyprowadzić tylko kobietę, którą kochał.
*
Tymczasem w JK Couture Anya wyszła z biura Jake'a i kierowała się do swojego biurka.
Projektantką, która pomagała jej zaaklimatyzować się w nowej pracy, była młoda kobieta dwa lata starsza od niej. Miała na imię Carol Walker.
Carol była pulchna. Nie mogła powstrzymać nagłego błysku zazdrości, który zapalił się w niej, gdy zobaczyła, jak ładna jest Anya.
Musiała być szmatą. Carol przeklęła w duchu.
Carol miała słabość do Jake'a. - Cóż, ta szmata lepiej niech nie próbuje uwieść Jake'a, bo rozerwę ją na kawałki - wymamrotała Carol gniewnie pod nosem. Następnie wepchnęła Anyi stos projektów i poleciła jej poprawić i oczyścić projekty do jutra rano. Odwróciła się gwałtownie i wróciła do swojego biurka.
Anya zmierzyła wzrokiem wysoki stos papierów w swoich ramionach. Prawie sięgał szczytu jej głowy. Jej wzrok się zamazał. To było dużo projektów... nie miała szans wrócić dziś do domu.
A co z jej dziećmi? Potrzebowały mleka!
Anya poczuła, jak jej piersi stają się ciężkie na myśl o jej dzieciach. To uczucie przypomniało jej, że za godzinę musi odciągnąć mleko.
Przyniesie mleko do domu, a potem pospieszy z powrotem do biura. To jedyny sposób, aby zapewnić karmienie jej dzieci, podczas gdy ona zostanie późno w biurze tej nocy.
Myśl o jej dzieciach napełniła Anyę motywacją. Zaniosła stos papierów z powrotem do swojego biurka i zaczęła pracować nad projektami.
Po kilku godzinach piersi Anyi wydawały się twardymi, ciężkimi głazami zwisającymi z jej szyi. Naprawdę musiała odciągnąć mleko z piersi.
















