— Wszystko w porządku? — Mrugam do Declana, który ostrożnie ujmuje moją twarz w swoje duże dłonie, a jego zielone oczy lustrują moją twarz. Nie było w porządku, ani odrobinę. Mój policzek pulsował, a w uchu mi dzwoniło. Kiwam głową, mimo szalejącej we mnie furii i chęci zmazania twarzy tej snobistycznej suki za to, że podniosła na mnie rękę.
— Nic mi nie jest — zapewniam go, wyrywając twarz z jego
















