Następnego ranka obudziliśmy się wcześnie, rześcy i gotowi do wyjścia do pracy. Obudziliśmy się tak jak zwykle, całkowicie w siebie wtuleni. Tyle że tym razem Seraphina leżała na boku, a ja obejmowałem ją od tyłu na łyżeczkę. Budzik Seraphiny brutalnie wyrwał nas oboje ze spokojnego snu. Sięga po telefon, wciska przycisk drzemki i na moment znowu zamyka oczy.
– Declan.
– Mm.
– Oby to był pilot, kt
















