– Julianie, już o tym rozmawialiśmy. Mam dość twojego zamiłowania do romansów. Jeśli chcesz, byśmy z dziadkiem traktowali cię poważnie i przekazali ci nasze udziały, musisz udowodnić, że jesteś wystarczająco odpowiedzialny, by kierować wielomilionową korporacją. Niedługo skończysz trzydzieści lat, nadszedł czas, byś się ustatkował. Pozwoliłem ci się bawić i wyszaleć, żebyś miał to już za sobą, zanim się ustatkujesz – beszta mnie ojciec, krojąc swój stek filet mignon. – Victoria pochodzi z szanowanej rodziny, z którą przyjaźnimy się od pokoleń. Jest piękną, młodą kobietą i dzieli z tobą tę samą pasję do architektury. Czego więcej mógłbyś oczekiwać od życiowej partnerki? – dodaje, unosząc zielone oczy, by na mnie spojrzeć.
Zaciskam i rozluźniam pięść pod stołem. Czuję, jak z minuty na minutę narasta we mnie irytacja. – Cóż, na początek chciałbym, by moja przyszła żona mnie pociągała. Chciałbym też poślubić kogoś, kogo kocham, tato. Victoria w ogóle mnie nie interesuje. To nie mój typ i nie mamy ze sobą absolutnie nic wspólnego poza karierą zawodową. Dlaczego miałbyś chcieć, bym żenił się z kimś, kogo nawet nie kocham? – pytam, a on odkłada widelec i wyciera usta, zanim się odzywa.
– Synu, miłość nie pojawia się z dnia na dzień. Trzeba nad nią pracować; rośnie w miarę, jak poznajesz drugą osobę. Kochałeś Genevieve i spójrz, jak to się skończyło? Zostawiła cię zdruzgotanego. Nie jesteś tym samym człowiekiem, odkąd złamała ci serce. Na wzmiankę o mojej byłej czuję, jak wnętrzności mi się skręcają. – Nie chcę znowu widzieć cię w takim stanie. Myślisz, że ja i twoja matka byliśmy w sobie zakochani, kiedy braliśmy ślub? Nie, nie byliśmy, ale z czasem pokochaliśmy się i teraz nie wyobrażam sobie życia z kimkolwiek innym – wyjaśnia, patrząc na moją matkę, która uśmiecha się do niego czule i ujmuje jego dłoń, gdy on wyciąga ją w jej stronę.
– Tato, znam Victorię, odkąd byliśmy dziećmi i nie wyobrażam sobie, bym mógł ją pokochać... kiedykolwiek – mówię mu szczerze, ale on kręci głową i unosi dłonie.
– Wystarczy, Julianie. Powiedziałem, co miałem do powiedzenia. Jeśli chcesz naszych udziałów, ożenisz się z Victorią tak, jak zaplanowaliśmy, i to ostateczne słowo. Wszystko jest już ustalone – oznajmia i wraca do jedzenia. Spoglądam na matkę, która wzrusza ramionami i uśmiecha się do mnie przepraszająco. To jest jakieś niedorzeczne. To małżeńskie fiasko zaczęło się, gdy u dziadka zdiagnozowano stwardnienie zanikowe boczne i dano mu mniej niż rok życia. Zgadnijcie, jakie było jego ostatnie życzenie? Zobaczyć, jak jego pierworodny, ulubiony wnuk bierze ślub przed jego śmiercią. Jego udziały nie przejdą na mnie, dopóki się nie ożenię, a jeśli tego nie zrobię, trafią do mojego idiotycznego kuzyna Gideona, który zrujnuje firmę, którą budowałem przez lata, w mgnieniu oka. W takich chwilach żałuję, że nie mam rodzeństwa. Mój tata chce wcześnie przejść na emeryturę, ale nie przekaże mi pełnej kontroli nad Cult Designs, dopóki nie wezmę ślubu.
– Wybaczcie – mruczę, rzucając serwetkę na stół i wstając.
– Kochanie, nie tknąłeś jedzenia – mówi matka, spoglądając na mnie. Kręcę głową i ze zmęczeniem pocieram kark.
– Nie jestem głodny – odpowiadam. – Zbieram się; mam mnóstwo pracy przed jutrzejszą prezentacją.
– Victoria i jej rodzice przychodzą pojutrze na kolację. Oczekuję, że tu będziesz. Omówimy szczegóły waszych zaręczyn – oświadcza ojciec, gdy wychodzę z jadalni. Odprawiam go machnięciem ręki, nawet nie zaszczycając go spojrzeniem, i opuszczam dom.
Czuję, jakbym się dusił. Wskakuję do mojego Audi R8 i z piskiem opon wyjeżdżam za bramę. Zapędzili mnie w kozi róg tymi bzdurami o małżeństwie i chyba nie potrafię znaleźć z tego wyjścia. Walczę z nimi od tygodni. Nie chcę utknąć w małżeństwie z dziewczyną, której nie kocham, ani nawet nie uważam za choć odrobinę interesującą. Jest piękną dziewczyną, to prawda. Jest bystra i ma na koncie sukcesy. Każdy inny facet dałby sobie uciąć prawą rękę, żeby ożenić się z kimś takim, ale nie ja. Ona nie jest dla mnie. Jeśli zostanę zmuszony do poślubienia jej, wiem, że będę miał problemy z dochowaniem wierności, a nie jestem facetem, który zdradza.
Po godzinie bezcelowej jazdy po mieście ląduję w domu mojego najlepszego przyjaciela, Nathaniela. Obecnie rozciągam się na jego kanapie, popijając piątą butelkę piwa i wpatrując się w jego zwykły, biały sufit.
– Jak, kurwa, mam się z tego wyplątać?
Nathaniel wzdycha, opiera się na kanapie i pociąga łyk piwa. – Cóż, nie wyplączesz się. Będziesz musiał ożenić się z Victorią, stary. Obaj wiemy, jak uparty jest twój tata. Nie odpuści.
Zamykam oczy i kiwam głową. Nathaniel miał rację; mój tata nie odpuści. Zwłaszcza jeśli to miałoby oznaczać utratę firmy, na której budowę tak ciężko pracował, na rzecz syna swojego szwagra. – Szlag by to. Błagam, powiedz mi, że jest jakieś lepsze rozwiązanie, cokolwiek, byle nie to. Marszczę brwi, gdy czuję, jak telefon wibruje mi w kieszeni. Wyciągam go i widzę SMS-a od Seraphiny.
Otwieram wiadomość i czytam.
Seraphina:
„Spóźnię się na jutrzejsze poranne spotkanie. Jakiś idiota ukradł mi wszystkie cztery opony z samochodu.”
Siadam i marszczę brwi, po czym, pomimo podłego nastroju, wybucham śmiechem. Ta dziewczyna ma najgorszego pecha na świecie. Odpisuję jej.
Ja:
„Ałć. Przykro mi to słyszeć. Mogę przysłać kogoś w ciągu godziny, żeby wymienił ci opony.”
Wysyłam wiadomość i odpowiedź przychodzi natychmiast. Otwieram ją.
Seraphina:
„Nie. W porządku. Załatwię to. Jutro znajdę kogoś, kto założy nowe. Po prostu przekaż prawnikowi, że trochę się spóźnię.”
Uśmiecham się i kręcę głową. Jej upór doprowadza mnie do szału.
Ja:
„Zgarnę cię po drodze. Potem możemy pojechać razem do biura.”
Odkładam telefon i patrzę na Nathaniela, który obserwuje mnie z uśmiechem na twarzy. – Co? – pytam z rezerwą, pociągając łyk piwa.
– Twój nastrój nagle drastycznie się poprawił. Z kim piszesz? – pyta i zgarnia mój telefon ze stołu, gdy ten wibruje. – Z Seraphiną? Wyciągam rękę i próbuję zabrać telefon, ale on przesuwa go poza mój zasięg. – Czekaj, czy to ta laska z klubu, z którą zniknąłeś? Kiwam głową i wyrywam mu telefon.
– Tak, to ona – mówię i czytam jej wiadomość. Oczywiście odmawia. Szybko odpisuję jej, że podjadę po nią o dziewiątej i że nie przyjmuję odmowy.
– Po co jedziesz z nią do prawników? – pyta Nathaniel, unosząc brew z zaciekawieniem. Byłem zbyt pochłonięty kłótnią SMS-ową z Seraphiną.
– Yyy, podpisać jakieś papiery rozwodowe – odpowiadam z roztargnieniem, wzruszając ramionami, a on kopie mnie w kolano. Posyłam mu gniewne spojrzenie.
– Rozwodowe? – Prostuje się i wpatruje się we mnie ze zdumieniem, a ja zdaję sobie sprawę, że właśnie wygadałem nasz sekret. – Kiedy ty, do kurwy nędzy, wziąłeś z nią ślub, żeby się teraz rozwodzić?!
– Kiedy polecieliśmy do Vegas... – Zawieszam głos, a jego oczy rozszerzają się w oczekiwaniu na dalsze wyjaśnienia. Wzdycham. – To wszystko twoja wina. Zmusiłeś mnie do wyjścia i upiłeś w trupa. Po wyjściu z klubu piliśmy dalej i wylądowaliśmy w moim prywatnym odrzutowcu w drodze do Vegas, żeby wziąć ślub.
– Ożesz... wziąłeś ślub? Tak naprawdę, legalnie? – dopytuje Nathaniel, podnosząc się z miejsca. Kiedy potakuję, odchyla głowę do tyłu i wybucha śmiechem.
– Tak, Nathanielu. Jestem legalnie żonaty. I jakby tego było mało, pojawia się w moim biurze jako moja nowa asystentka. Mój ojciec ją zatrudnił, kiedy byłem w Paryżu. Powiedz mi, proszę, jakie, kurwa, jest na to prawdopodobieństwo? Nathaniel zakrywa usta dłonią i kręci głową.
– Prawdopodobieństwo? Stary, albo ta dziewczyna jest psychotyczną stalkerką i wszystko zaplanowała, albo los zrzucił ci właśnie prosto w ramiona życiową szansę. Obserwuję Nathaniela krążącego po pokoju.
– Nathanielu, ona nawet nie wiedziała, kim jestem. I próbowała się zwolnić w chwili, gdy zorientowała się, że jestem jej szefem. Nie jest stalkerką i z całą pewnością tego nie zaplanowała – wyjaśniam, przeczesując palcami włosy.
– Declan, czy ty jesteś idiotą, stary? – Rzucam mu mordercze spojrzenie. – Nie dociera do ciebie, że wszystkie twoje modlitwy zostały wysłuchane? Cała ta katastrofa z Victorią jest rozwiązana. Pochylam się, opieram łokcie na kolanach i uważnie mu się przyglądam.
– W jaki sposób?
















