– Nie idź.
Spoglądam na Beatrice, która wyciąga moje starannie złożone ubrania z walizki i niedbale rzuca je na podłogę.
Wzdycham. – Beatrice. Myślisz, że gdybym miała wybór, nie wolałabym tu zostać? – mówię, podnosząc ubrania i wrzucając je z powrotem do walizki po raz trzeci. – Declan będzie tu lada chwila, żeby mnie odebrać. Po prostu pomóż mi się spakować, proszę. – Dąsam się i robię maślane o
















