Pamiętam Declana; potykając się, wpadam do windy, śmiejąc się histerycznie z byle czego. Do windy wsiadło z nami kilkoro innych ludzi, a Declan nie potrafił utrzymać rąk przy sobie. Jego palce wciąż wędrowały wzdłuż mojego nagiego kręgosłupa, muskając bok mojej piersi, a usta przy moim uchu szeptem opisywały, co chciałby mi zrobić. – Nie mogę się doczekać, by cię posmakować, mała – dyszy, a jego g
















